Reklama

Ropa drożeje, pomogły spadające zapasy

Ceny ropy naftowej na giełdzie paliw w Nowym Jorku rosną po danych o spadku zapasów ropy w USA.

Spadek zapasów ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych.

Wczorajsza sesja była już drugim z kolei dniem wyraźnych wzrostów notowań ropy naftowej. Cena tego surowca w Stanach Zjednoczonych wczoraj zwyżkowała o 2,7%, docierając do okolic 45,60 USD za baryłkę. Dzisiaj notowania tego surowca dalej rosną, aczkolwiek delikatnie, i wciąż poruszają się poniżej poziomu 46 USD za baryłkę.

Ważnym czynnikiem, który wsparł wczoraj stronę popytową na rynku ropy naftowej, był raport amerykańskiego Departamentu Energii dotyczący zapasów paliw w USA. W raporcie tym podano, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych spadły o 6,2 mln baryłek do poziomu 504,6 mln baryłek. Jeszcze na początku tygodnia szacowano, że w minionym tygodniu nastąpił wzrost zapasów, i to o około 3,4 mln baryłek. Wątpliwości co do możliwości urzeczywistnienia tych oczekiwań zasiał jednak wtorkowy raport Amerykańskiego Instytutu Paliw, w którym podano, że w minionym tygodniu zapasy spadły o 7,5 mln baryłek. Dane zawarte we wczorajszej publikacji nie były więc aż taką niespodzianką.

Reklama

Chociaż wczorajszy raport ma pozytywny wydźwięk, to notowania ropy naftowej w średnio- i długoterminowej perspektywie pozostają pod presją podaży ze względu na sytuację fundamentalną na tym rynku - głównie utrzymującą się nadpodaż. W rezultacie, ważnym oporem może okazać się już najbliższa techniczna bariera w okolicach 46 USD za baryłkę.

Wzrostowa środa na rynku złota

Notowania złota kierowały się wczoraj systematycznie w górę praktycznie przez cały dzień. Cena tego kruszcu odbiła się w górę od wsparcia w okolicach 1310-1315 USD za uncję i dotarła na koniec sesji do rejonu 1339-1340 USD za uncję. Zwyżkę tę napędzało naturalnie osłabienie amerykańskiego dolara.

Presja na wzrost cen złota wynikała z oczekiwań dotyczących pozostawienia stóp procentowych w USA na niezmienionym poziomie. I faktycznie, na wczorajszym posiedzeniu Fed nie zaskoczył, powstrzymując się od podwyżki stóp. Jednocześnie przedstawiciele Rezerwy Federalnej dali wyraźnie do zrozumienia, że podwyżka jest możliwa jeszcze w bieżącym roku - na razie większość z nich jest zwolennikami właśnie takiego scenariusza. Chociaż tradycyjnie Fed zaznaczył w komunikacie, że potrzebuje czasu, by jeszcze trochę poobserwować sytuację w gospodarce i do niej dopasować swoje decyzje, to instytucja ta zwróciła uwagę na fakt, że sytuacja na amerykańskim rynku pracy wciąż się poprawia i to jest czynnik przemawiający za rychłym podniesieniem stóp.

Dzisiaj rano cena złota porusza się w wąskiej konsolidacji w okolicach wczorajszego zamknięcia, tj. w rejonie 1340 USD za uncję. Strona popytowa pozostaje silna po komunikacie Fed, ale od dalszych wzrostów powstrzymuje ożywienie na rynkach akcji (póki co w Azji), świadczące o większej popularności bardziej ryzykownych aktywów.

Dorota Sierakowska

Analityk surowcowy

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska Spółka Akcyjna

W przyszłym tygodniu członkowie OPEC odbędą rozmowy, jednak z nieoficjalnych informacji wynika, że wcześniej doszło do spotkania przedstawicieli Arabii Saudyjskiej, Iranu i Kataru, na którym przygotowywano się do dyskusji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »