Reklama

Ropa nie podważa nastrojów inwestorów

Ryzyko wisi na włosku, chociaż na rynkach finansowych widać zupełnie odmienne niż oczekiwane trendy. Wakacje sprzyjają obniżonemu wolumenowi, co przy uspokojeniu sytuacji geopolitycznej wpływa pozytywnie na indeksy giełdowe. Z drugiej strony wciąż mamy do czynienia z niepewnością dotyczącą międzynarodowego handlu oraz zniżkującymi cenami ropy naftowej. W Azji z kolei coraz mocniej traci juan. Czy jest to powód to obaw?

Unia Europejska oraz Japonia podpisały największe porozumienie o wolnym handlu w historii, co może dobrze nastrajać rynki finansowe oraz wskazywać, że obie te gospodarki będą szukać rozwiązań dotyczących handlu ze Stanami Zjednoczonymi. Oczywiście pozostaje kwestia sporu na linii USA-Chiny. Ostatnio sama sprawa przycichła, jednak znając Donalda Trumpa, to jedynie kwestia czasu zanim ten zapowie kolejne działania mające na celu zniwelować dysproporcje pomiędzy taryfami celnymi. Pamiętajmy, że w drodze mamy taryfy celne na poziomie 16 mld USD, a konsultowana jest kolejna transza na poziomie 200 mld USD.

Reklama

Spore zainteresowanie budzi ostatnio na rynku słabnący juan. Wiele osób próbuje doszukiwać się podobieństw z 2015 roku, kiedy to Chinom groziło twarde lądowanie i dewaluacja juana miała pomóc przezwyciężyć problemy gospodarcze. Wtedy to mieliśmy również do czynienia z największą korektą na giełdach w ostatnich 10 latach. W tym momencie jednak ryzyko to nie wydaje się być uzasadnione. Słabość juana w dużej mierze jest związane z zachowaniem się fundamentów. Cytując Pimco, zmienność na parze dolara do juana, jest związana z zachowaniem się różnicy stawek Shibor oraz Libor. Obniżanie stóp w Chinach powoduje zwiększenie się płynności na rynku oraz daje amortyzację dla ostatnich wrogich działań handlowych ze strony Stanów Zjednoczonych. Dopóki osłabienie się juana jest kwestią czysto rynkową, nie powinniśmy się obawiać ewentualnego mocnego pogorszenia nastrojów.

Mamy jednak inne oznaki wskazujące na kruchliwość ostatnich wzrostów. W USA zauważalny jest wyraźny wzrost popytu na opcję put na amerykańskie indeksy, co miałoby oznaczać, iż inwestorzy chcą zabezpieczyć się przed potencjalną korektą. Drugi czynnik to spadające ceny ropy naftowej, które są barometrem apetytu na ryzyko czy aktywności gospodarczej na świecie. Ropa może spadać ze względu na niepewności dotyczące światowego handlu, ale również ze względu na znaczny wzrost podaży ze strony niektórych krajów. Teoretycznie ostatnie spadki na ropie mają przeciwdziałać ewentualnemu spowolnieniu gospodarczemu na świecie.

Wczoraj oraz dziś przesłuchiwany jest szef Rezerwy Federalnej, Jerome Powell, chociaż w zasadzie nie sprostał on oczekiwaniom inwestorów. Nie powiedział on nic ciekawego i w zasadzie można uznać jego odpowiedź za dosyć gołębią, gdyż podkreślił on, iż walka z osiągnięciem celu inflacyjnego nie jest jeszcze wygrana. Dzisiaj na europejskich indeksach obserwowaliśmy wzrosty, natomiast w USA notowane są niewielkie spadki.

Na Książęcej w Warszawie nastroje przez pierwszą połowę sesji były bardzo dobre. Niestety pod sam koniec główne indeksy ruszyły z powrotem na niższe poziomy. W tym momencie indeks WIG20 notowany jest nawet poniżej 2150 punktów. Po godzinie 16:00 indeks WIG20 zniżkuje o 0,18 proc.

Michał Stajniak

Dowiedz się więcej na temat: giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »