Reklama

Rosną emocje związane z debiutem PZU

Rynek walutowy nie wierzy w plan pomocowy?

Odmienne postrzeganie znaczenia planu ratunkowego dla strefy euro przynoszą pierwsze sesje na rynkach finansowych. O ile na giełdach zapanowała euforia, to rynek walutowy podszedł do sprawy dużo ostrożniej. Euro po mocnym odbiciu w pierwszych godzinach poniedziałkowej sesji, potem wiele z tej zwyżki stracił. Dzień ostatecznie zakończył się wyraźnie poniżej otwarcia. Dziś na tym poziomie się utrzymujemy. Brak wiary w skuteczność planu pomocowego inwestorów walutowych przekładał się na kondycję złotego, który również do końca poniedziałkowych notowań wiele stracił z początkowego wzrostu. Gorsze nastroje wracają dziś na rynki akcji.

Reklama

W takiej sytuacji coraz bardziej realne staje się, że inwestorzy bezprecedensowy plan pomocowy potraktują nie jako rozwiązanie problemów przed jakimi stanęły europejskie gospodarki, ale jako ich potwierdzenie. Zadziałałby tu podobny schemat, jak w przypadku planu Paulsona z jesieni 2008 r. Jego przyjęcie przez Izbę Reprezentantów na początku października 2008 r. wcale nie uspokoiło rynków. Wpływ na klimat na nich mają doniesienia z Chin, gdzie walka z bańka na rynku nieruchomości okazuje się nieskuteczna, a przy tym narasta inflacja (w kwietniu przyspieszyła do 2,8 proc.). To zwiększa groźbę podwyżki stóp procentowych. W efekcie osłabiają się kursy akcji, które są najniższe od czerwca 2009 r.).

Dziś zaczynają się emocje związane z debiutem PZU na warszawskim parkiecie. Od rana obliczany jest teoretyczny kurs otwarcia, na podstawie napływających na parkiet zleceń. W pierwszej godzinie notowań kształtował się w okolicy 325 zł. Daje on wyobrażenie o tym, jakich zysków można spodziewać się jutro. Potwierdza się na razie raczej to, że nie będą one ponadprzeciętne. Pogorszenie koniunktury giełdowej z ostatnich dni odcisnęło jednak negatywne piętno na atmosferze wśród inwestorów.

Home Broker zwraca uwagę:

Słabe odbicie euro wskazuje na obawy inwestorów z rynku walutowego, że plan pomocowy dla strefy euro okaże się nieskuteczny

Dalszy wzrost cen nieruchomości w Chinach pokazuje, że działania chłodzące koniunkturę na nim nie przynoszą efektów i rośnie ryzyko podwyżki stóp procentowych

Rynki nieruchomości

W I kwartale odsetek Amerykanów, których zobowiązania z tytułu kredytu hipotecznego przekraczają wartość nieruchomości, na którą został zaciągnięty zwiększyła się do 23 proc. W trzech poprzednich miesiącach było to 21 proc.

W marcu więcej niż co tysięczny dom został przejęty przez instytucje finansowe, które skredytowały jego zakup. To najwyższy wynik odkąd zbierane są takie dane, czyli od 2000 r. W skali roku wzrost w tym zakresie wyniósł 35 proc. Szacuje się, że w marcu w jednej piątej transakcji sprzedaży stroną były banki. To stwarza naturalną presję na ceny domów. W marcu około jedna trzecia sprzedanych domów "poszła" za mniej niż właściciel za niego zapłacił.

Natomiast w Chinach temperatura na rynku nieruchomości nie obniża się. W kwietniu ceny nieruchomości podskoczyły o rekordowe 12,8 proc. w skali roku. W marcu tempo wzrostu sięgał 11,7 proc. Okazuje się więc, że działania schładzające koniunkturę na tym rynku nie przynoszą skutków. Coraz bardziej konieczne okazują się radykalniejsze działania.

Katarzyna Siwek

Dowiedz się więcej na temat: PZU SA | nieruchomości | strefy | emocje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »