Reklama

Rynki czekają na ECB. Odbicie na GPW niepewne

Po interwencji, którą Bank Japonii przeprowadził dziś rano osłabiając jena, inwestorzy oczekują, że ECB podejmie działania ograniczające presję na rentowność obligacji włoskich i hiszpańskich.

Wysuwane wczoraj po południu hipotezy o możliwych interwencjach banków centralnych, jako ostatniej instancji, która może zaprowadzić ład na rynkach, powoli stają się faktem. I choć SNB i Bank Japonii działały w pojedynkę, co zazwyczaj przekreślało skuteczność interwencji, to tym razem mają one zauważalny wpływ na poczynania inwestorów. Całkiem jakby rynki chciały poddać się działaniom decydentów.

Oczywiście nie może być mowy o łatwym przejściu z głębokich spadków do wyraźnych zwyżek - nie w takich nastrojach, nie w gwałtownie rosnącym przekonaniu, że światowa gospodarka schodzi w dolinę spowolnienia. Ale zatrzymanie spadków to też sukces. Udało się dokonać tego wczoraj na Wall Street, gdzie S&P tracił już 1,5 proc., by zakończyć sesję 0,5-proc. wzrostem, częściowo udało się też w Azji, gdzie Nikkei zyskał 0,2 proc. Ale już Kospi kontynuował przecenę tracąc 2,3 proc., Hang Seng spadał o 1 proc., a All Ordinaries o 1,2 proc. Nad wodą utrzymywał się indeks w Szanghaju.

Reklama

Największy ciężar odpowiedzialności spoczywa teraz na ECB, skoro działania polityków generalnie zawodzą, a z ich wypowiedzi niewiele wynika. Dziś odbędą się "regularne" posiedzenia i ECB i Banku Anglii, ale zapewne daleko będzie od standardowych decyzji. ECB podał wczoraj, że zdeponowane lokaty O/N w banku centralnym wzrosły powyżej 100 mld EUR z 50 mld EUR jeszcze w piątek (przed eskalacją napięć na rynkach). Ponieważ ECB płaci za depozyty mniej niż rynek, ten nagły wzrost świadczy o spadku zaufania między bankami, które gromadzą gotówkę zamiast pożyczać ją między sobą. Teoretycznie ECB mógłby zbić opłacalność własnych lokat obniżając stopy, ale przecież dopiero co je podnosił. Być może wzorem SNB ograniczy operacje repo i zwiększy limity kredytowe dla banków aby przekonać uczestników rynku o bezpieczeństwie systemowym. Ale to tylko jedna z palących spraw, drugą są topniejące ceny obligacji włoskich, gdzie interwencja Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej jest niemożliwa (zbyt małe środki EFSF mógłby przeznaczyć w stosunku do potrzeb Włoch) i gdzie także oczekiwana jest inicjatywa ECB.

Inwestorzy w Europie mogą próbować zwyżek pod oczekiwane rozwiązania ze strony ECB, a także licząc na szybkie uruchomienie QE3 przez Fed, o czym także zaczyna się już mówić. Ale odbicie na tym etapie może być słabe. Zbyt wielu jest inwestorów, którzy sądzą, że hossa właśnie się skończyła i marzą o odrobinę wyższych cenach, by pozbyć się akcji. GPW nie jest tu żadnym wyjątkiem i dlatego odbicie może być rachityczne, przynajmniej do czasu podjęcia decyzji przez banki centralne. Poznamy dziś także dynamikę zamówień w przemyśle Niemiec (12:00) oraz wyniki takich firm jak Aviva, Axa, ING, Unilever, które mogą do pewnego stopnia kształtować nastroje inwestorów.

Emil Szweda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »