Reklama

Rynki łapią chwilę oddechu

Środowa sesja na głównych parkietach giełdowych zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych przebiega bez większych zawirowań. Rynek łapie więc oddech po burzliwym początku tygodnia z premier May oraz prezydentem-elektem Trumpem w rolach głównych i zbiera siły przed jutrzejszym posiedzeniem Europejskiego Banku Centralnego.

Rynki zdążyły już przetrawić komentarze Donalda Trumpa odnośnie do forsowanej przez liderów Partii Republikańskiej reformy podatkowej, a także wystąpienie premier Theresy May związanej z jej wizją przyszłości Wielkiej Brytanii poza Unią Europejską. Dziś natomiast wśród inwestorów dominują nastroje związane z wyczekiwaniem na jutrzejsze posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Choć nikt nie zakłada, iż EBC ogłosi jakiekolwiek zmiany w kwestii stóp procentowych, czy też programu skupu aktywów, jednakże jak zwykle wszyscy liczą na emocje związane z konferencją prasową Mario Draghiego. Prezes będzie musiał się odnieść do znaczącego odbicia inflacji, a także do krytyki płynącej z Niemiec. Tamtejszy biznes oraz politycy zarzucają EBC, że ten prowadzi nadmiernie luźną politykę monetarną, co szkodzi niemieckiej gospodarce. Takie komentarze z pewnością będą się nasilać w kolejnych miesiącach, gdyż jesienią u naszych zachodnich sąsiadów mają odbyć się wybory do Bundestagu. Niemniej jednak warto zauważyć, że odbicie wskaźników inflacyjnych jest w dużej mierze spowodowane drożejącymi cenami surowców energetycznych, a ożywienie gospodarcze nadal pozostawia dużo do życzenia. Dlatego też Mario Draghi prawdopodobnie będzie czarować rynki dosyć gołębią retoryką i odetnie się od pomysłów zacieśniania polityki monetarnej, co powinno dodać paliwa do wzrostów na głównych europejskich parkietach.

Reklama

Pod koniec środowej sesji na Starym Kontynencie dominują nieznaczne wzrosty. Niemiecki DAX rośnie o 0,26 proc., a londyński FTSE100 zyskuje nieco ponad 0,10 proc. Znacznie słabiej wyglądają notowania francuskiego CAC40, który traci niemal 0,40 proc. Za oceanem również trudno o zdecydowane ruchy. Indeks S&P500 skupiający 500 największych amerykańskich spółek znajduje się w okolicy wczorajszego zamknięcia, podobnie zresztą, jak Dow Jones. Nieco lepiej radzi sobie technologiczny Nasdaq, który odbija o prawie 0,20 proc. Dziś poznaliśmy kilka ważnych danych ze Stanów Zjednoczonych - w grudniu przyspieszyła zarówno inflacja, jak i produkcja przemysłowa. Ogólny wydźwięk odczytów jest więc stosunkowo pozytywny. Ponadto Goldman Sachs oraz Citigroup opublikowały bardzo dobre wyniki za IV kwartał. Już po zamknięciu sesji na nowojorskim parkiecie sprawozdanie finansowe za trzy ostatnie miesiące 2016 roku zaprezentuje Netflix.

Na giełdzie przy Książęcej panują gorsze nastroje niż na pozostałych rynkach europejskich. WIG20 stracił dziś około 0,4 proc. i tym samym istotnie zbliżył się do psychologicznej bariery 2000 pkt. O godzinie 14:00 poznaliśmy grudniowe dane z polskiego rynku pracy, które pozostawiły po sobie pewne rozczarowanie - stawki płac w ujęciu rok do roku odbiły w mniejszym stopniu, niż zakładano. Jutro czekają nas kolejne ważne odczyty nt. sprzedaży detalicznej oraz o produkcji przemysłowej, które pozwolą na dokładniejsze prognozy wzrostu PKB za IV kwartał.

Michał Dąbrowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »