Reklama

Rynki nadal w marazmie. PMI mogą pomóc

Wstrzyknięcie kwoty 530 mld EUR w europejski system bankowy przez ECB było w dużym stopniu oczekiwane przez inwestorów, dlatego nie mogło sprowokować bardziej żywiołowych reakcji.

Stąd w drugiej części dnia przeważyła chęć realizacji zysków w Europie, a indeksy notowały spadki. Ale też nie było to groźne zjawisko - raczej obrazek, który powtarza się od kilku tygodni, a więc większość indeksów giełd europejskich kręci się w miejscu tuż poniżej szczytów trendu.

Reklama

Wall Street także zakończyła dzień na minusie, w czym pomógł Ben Bernanke. Szef rezerwy federalnej powiedział, że wysokie bezrobocie wymaga utrzymania niskich stóp procentowych, ale ani słowem nie zająknął się na temat trzeciej rundy ilościowego luzowania polityki pieniężnej. Inwestorzy wywnioskowali z tego, że jej po prostu nie będzie, co skłoniło część z nich do sprzedaży akcji. Znowuż jednak straty nie były duże (S&P spadł o 0,5 proc.). Od zakończenia poprzedniej operacji skupu obligacji przez Fed mijają trzy kwartały i rynki "nauczyły" się żyć bez tego zastrzyku środków finansowych.

Tym co naprawdę się liczy nie są bowiem operacje banków centralnych, ale ich przełożenie na realną gospodarkę i wyniki przedsiębiorstw. Dziś będzie dobra okazja, by się o tym przekonać, ponieważ publikowane są wskaźniki PMI dla sektora produkcji. Wstępne odczyty sprzed tygodnia okazały się rozczarowujące i skłoniły inwestorów do sprzedaży akcji. Dziś swój odczyt PMI opublikowały Chiny - według oficjalnej miary indeks wzrósł do 51 (powyżej oczekiwań), według publikacji HSBC i Markit indeks także wzrósł, ale do 49,6. Mimo to, Shanghai Composite spadał o 0,6 proc. na kwadrans przed końcem notowań. Hang Seng tracił w tym czasie 1,3 proc., zaś Nikkei zakończył dzień stratą 0,2 proc.

Negatywne nastroje w Azji, wypowiedź Bena Bernanke i sytuacja techniczna (im dłużej indeksy nie przebijają szczytów mimo teoretycznie pozytywnych informacji, tym bardziej pachnie to dystrybucją) mogą zadecydować o spadkowym otwarciu notowań w Europie. Ale pewien wpływ na poczynania inwestorów mogą mieć odczyty PMI. Ponieważ wstępne odczyty okazały się rozczarowujące, to potwierdzenie słabszych danych jest do pewnego stopnia ujęte w cenach. Natomiast niespodzianki mogą ewentualnie poprawić nastroje. W drugiej części dnia poznamy liczbę wniosków o zasiłki w Stanach oraz odczyt ISM sektora produkcji i to one zadecydują o zakończeniu notowań w Europie. Odczyt polskiego PKB za IV kwartał może nie mieć znaczenia, ponieważ już wcześniej inwestorzy poznali dynamikę gospodarki w całym 2011 r.

Emil Szweda

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Dowiedz się więcej na temat: giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »