Reklama

Rynki "trawią" słowa Bernanke

Jak długi będzie efekt słów Bena Bernanke, które wypowiedział w piątek, to kluczowe pytanie w perspektywie najbliższych dni. W piątek zostały wzięte przez inwestorów giełdowych za dobrą monetę, choć nie otrzymali jednoznacznej obietnicy w sprawie, na którą wyczekiwali przez cały tydzień.

Chodzi o kolejną rundę luzowania monetarnego. Dostali jedynie obietnicę, że amerykańskie władze monetarne zrobią wszystko, co możliwe, by wspomagać wzrost gospodarczy i zatrudnienie. Czyli tak naprawdę zrobią wszystko, by wypełniać swoją misję. Same stwierdzenie, że osłabienie koniunktury gospodarczej nie jest jeszcze na tyle duże, by konieczne były natychmiastowe decyzje, ma dwojakie znaczenie.

Po pierwsze, inwestorzy weryfikują takie zapewnienia przez pryzmat bieżących danych gospodarczych i wcale nie widzą, by tak spokojnie można było oceniać sytuację. Z drugiej strony, zwlekanie z decyzjami na czas, gdy warunki jeszcze bardziej się pogorszą, może oznaczać potrzebę wprowadzenia bardziej radykalnych działań, których skuteczność i tak będzie bardziej ograniczona, niż gdyby zostały podjęte z wyprzedzeniem. W sumie więc trudno piątkowy komunikat odbierać w bardzo pozytywnych kategoriach.

Reklama

Tak też chyba podchodzą do tego inwestorzy, bo dziś żadnego nadmiernego optymizmu nie widać. Okazją do weryfikacji słów Bernanke dotyczących stanu gospodarki będzie publikacja danych o wydatkach i dochodach Amerykanów w lipcu. W obu kategoriach spodziewany jest wzrost w porównaniu z czerwcem. Na rozczarowanie tymi informacjami nie ma miejsca.

***

W kolejnych miesiącach tego roku na brytyjskim rynku mieszkaniowym spodziewany jest dalszy regres cen

W piątkowym wystąpieniu Bena Bernanke nie znalazło się nic, co na dłuższą metę mogłoby uspokajać inwestorów

Rynki nieruchomości

Czwarty miesiąc z rzędu ceny domów w Wielkiej Brytanii spadały w dół. Według Hometrack, firmy badającej rynek nieruchomości, w sierpniu obniżka wyniosła 0,1 proc. w skali miesiąca, a w porównaniu z sytuacją sprzed roku regres sięgnął 3,7 proc. W samym Londynie w sierpniu zaobserwowano zwyżkę cen o 0,1 proc. w ujęciu miesięcznym.

Przyczyn słabości rynku upatruje się w kiepskich nastrojach konsumentów, presji na dochody Brytyjczyków oraz ogólnej niepewności gospodarczej. Wszystkie te czynniki ograniczają popyt na mieszkania. Według Hometrack popyt na mieszkania zmniejszył się w sierpniu o 1,2 proc. To wszystko skłania też do oczekiwania na dalsze pogarszanie się sytuacji na brytyjskim rynku mieszkaniowym.

Dziś poznamy lipcową liczbę podpisanych umów kupna domów w Stanach Zjednoczonych. Te dane traktuje się jako prognostyk przyszłej sprzedaży. Po zwyżce o 2,4 proc. w czerwcu teraz spodziewany jest spadek o 1,3 proc. w ujęciu miesięcznym.

Zespół analiz Home Broker

Dowiedz się więcej na temat: slow

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »