Reklama

"Rzeź" na parkiecie w Warszawie

W trakcie czwartkowej sesji główny warszawski indeks WIG20 spadł o 4,29 proc. Aktualny poziom na blue chipach wynosi 1850 pkt., co jest najniższą wartością od grudnia 2016 r. Od początku tygodnia WIG20 stracił już ponad 10 proc. Obroty na szerokim rynku wyniosły nieco ponad 1 mld zł, z czego niecałe 800 mln to WIG20, a łącznie 980 mln przypadło na walory zniżkujące. mWIG40 stracił 3,15 proc., podczas gdy sWIG80 "oddał" 3,64 proc.

Początek sesji w Europie zwiastował potencjalną próbę budowy platformy do odbicia po trzech sesjach mocnych spadków. Główne indeksy notowały ok. 0,7 proc. zniżki, a WIG20 skutecznie "bronił" się nad pełnym zakresem 1900 pkt.

Wyraźniejsza dominacja podaży pojawiła się po godz. 14:00, gdy kontrakty na amerykańskie indeksy zaczęły mocniej spadać. Dzisiejsze ruchy możemy w dużej mierze określić jako paniczną wyprzedaż akcji, a z drugiej strony dynamiczne szukanie pozycji na tzw. bezpiecznych przystaniach (rentowności amerykańskich obligacji wyznaczyły historyczne minima).

W takim środowisku krajowy rynek, zwyczajowo ciągle zaliczany do koszyka EM, jest wyraźnie pod presją. Powodem globalnej wyprzedaży są oczywiście obawy o kwestię koronawirusa w Europie i potencjalne lockdown'y mogące dodatkowo obciążyć niemrawy wzrost.

Dodatkowo rynek dość nerwowo podchodzi do danych z Iranu, które ukazują m.in. wyższą śmiertelność wirusa. Klasycznie w tym układzie pojawiają się spekulacje dot. wsparcia ze strony banków centralnych, gdzie rynek zaczyna wyceniać obniżkę stóp przez Fed.

Reklama

Lokalnie trudno wskazać potencjalnie silniejsze walory, gdyż wiele mniejszych emitentów dotknęła nawet 20-proc. przecena akcji. Żadna ze składowych WIG20 nie zakończyła sesji na plusie. Najbliżej były walory PKO BP notujące jedynie 0,99 proc. zniżki.

Połowa WIG20 zanotowała ponad 5 proc. zniżki, a akcje JSW czy PKN Orlen spadły ponad 8 proc. Wśród "pozytywnych bohaterów" sesji należy bez wątpienia wspomnieć o walorach PZ Cormay, które zyskały ok. 52 proc. po informacji, iż emitent zgłosił w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych w Polsce testy diagnostyczne wykrywające obecność koronawirusa wywołującego chorobę COVID-19. Na drugim końcu rynkowej szali znalazły się akcje Aillerona (-19 proc.), gdzie inwestorzy negatywnie zareagowali na wyniki spółki za IV kw.

Z rynkowego punktu widzenia sytuacja pozostaje napięta. Pojawienie się koronawirusa w Europie oczywiście posiadało potencjał podbicia układów risk-off, jednak chyba nikt nie spodziewał się fali tak panicznej wyprzedaży. Zwyczajowo przy większych ruchach dochodzi jednak na rynkach często do swoistego przereagowania. Również tutaj wydaje się, iż skala zniżki podbija powoli potencjał risk/reward dla korekty wzrostowej. Kluczowe pozostaje zachowanie rynków w USA, gdzie SPX oscyluje nad 3000 pkt.

Konrad Ryczko



Dowiedz się więcej na temat: giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »