Samodzielna interwencja OPEC mało prawdopodobna

Druga połowa bieżącego tygodnia przynosi dynamiczne spadkowe odreagowanie na rynku ropy naftowej. W czwartek cena amerykańskiej ropy WTI spadła o 2,6 proc., docierając do okolic 45,50 USD za baryłkę. Dzisiaj rano notowania tego gatunku surowca są stabilne, jednak dalsza zniżka już w krótkim terminie i ponowny test poziomu 44 USD jako wsparcia są prawdopodobne.

 Druga połowa bieżącego tygodnia przynosi dynamiczne spadkowe odreagowanie na rynku ropy naftowej. W czwartek cena amerykańskiej ropy WTI spadła o 2,6 proc., docierając do okolic 45,50 USD za baryłkę. Dzisiaj rano notowania tego gatunku surowca są stabilne, jednak dalsza zniżka już w krótkim terminie i ponowny test poziomu 44 USD jako wsparcia są prawdopodobne.

Obecnie na rynku ropy naftowej zaczynają pojawiać się już pierwsze spekulacje dotyczące spotkania przedstawicieli OPEC, zaplanowanego na początek grudnia. Nie jest bowiem tajemnicą, że już niemalże wszystkim krajom kartelu zaczynają mocno ciążyć niskie ceny ropy naftowej, stąd niektórzy oczekują z ich strony interwencji.

Wczoraj jednak pojawił się komentarz jednego z przedstawicieli OPEC, który jasno dal do zrozumienia, że jakiekolwiek wsparcie globalnych cen ropy naftowej przez OPEC jest mało prawdopodobne, o ile w interwencję nie włączą się kraje spoza kartelu. To zaś oznacza, że do interwencji raczej w ogóle nie dojdzie, bowiem nie ma wzajemnego zaufanie pomiędzy kluczowymi producentami ropy naftowej na świecie. OPEC obawia się, że jeśli kartel ograniczy wydobycie ropy naftowej, to pozostali producenci wykorzystają ten fakt do zwiększenia własnej produkcji i eksportu tego surowca.

Reklama

Dla cen ropy naftowej oznacza to, że prawdopodobnie pozostaną one na niskim poziomie jeszcze przez dłuższy czas. O ile bowiem interwencja kartelu mogłaby faktycznie doprowadzić do wzrostu cen ropy, to jej brak oznacza utrzymywanie się dużego poziomu produkcji tego surowca na świecie, co negatywnie wpływa na notowania ropy.

GAZ ZIEMNY

Gaz ziemny wzrostowym wyjątkiem.

Podczas czwartkowej sesji na rynkach surowcowych dominował kolor czerwony. Chlubnym wyjątkiem był gaz ziemny, którego notowania w Stanach Zjednoczonych nie tylko wyszły na plus, ale nawet wzrosły o imponujące 4,5 proc.

Główną przyczyną znaczącego wzrostu cen gazu ziemnego w czwartek, były dane zawarte w cotygodniowym raporcie dotyczącym zapasów tego surowca w USA. Departament Energii podał bowiem, że w minionym tygodniu wzrosły one o 52 mld stóp sześciennych, a więc o mniej niż oczekiwano (60 mld stóp sześciennych). Wzrost ten wyglądał także skromnie względem wcześniejszego tygodnia oraz analogicznego okresu z zeszłego roku.

Wzrostowy ruch cen gazu ziemnego w czwartek póki co może być jednak traktowany tylko jako korekta, bowiem długoterminowo na rynku tym utrzymuje się trend spadkowy.

Dorota Sierakowska

DM BOŚ S.A.
Dowiedz się więcej na temat: ropa naftowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »