Reklama

S&P500 zyskuje na ostatniej sesji miesiąca, choć sama sesja rozczarowała

Dzisiejsza sesja za oceanem pokazała słabość znaną z kilku poprzednich sesji. Początkowe wzrosty i nowe rekordy indeksów kolejny raz nie zostały utrzymane do końca sesji.

S&P500 rozpoczął sesję na poziomie wczorajszego zamknięcia, a po pół godzinie zyskiwał ok. 0.5%. Przez kolejne cztery godziny indeks poruszał się stabilnie zyskując 0.5% - 0.7%, ustalając nowy rekord wszechczasów, który od dziś wynosi 1868 pkt. Na dwie godziny przed końcem handlu rozpoczęła się jednak realizacja tych zysków, których źródłem mogły być kolejne prowokacyjne ruchy Rosji wobec Ukrainy. Indeks w pewnym momencie tracił 0.2%, jednak ostatecznie udało się zakończył dzień zwyżką o 0.28%. W całym miesiącu indeks zyskał ponad 4%, odrabiając z małą nawiązką styczniowe spadki. Dow Jones wzrósł dziś o 0.3%, a Nasdaq stracił 0.25%. Zmienność na tym ostatnim indeksie była dziś dużo większa niż na pozostałych. W ciągu dnia Nasdaq zyskiwał maksymalnie 0.4%, a na godzinę przed końcem tracił już prawie 1%.

Reklama

Dziś poznaliśmy drugi odczyt PKB za IV kwartał. Po pierwszej wstępnej publikacji, która pokazała wzrost o 3.2% w kolejnych tygodniach dostaliśmy kilka słabszych raportów dotyczących ostatnich trzech miesięcy ubiegłego roku i tym samym ekonomiści obniżyli swoje oczekiwania wzrostu do 2.5%. Prognozy okazały się być bardzo bliskie realiom, gdyż zrewidowana dynamika wzrostu PKB wyniosła 2.4%. Wynik o 0.8 punktu procentowego niższy od odczytu wstępnego to efekt mniejszej kontrybucji wydatków konsumentów (dodały nie 2.1 pp, a 1.7 pp), zmiany zapasów (było 0.4 pp, a jest 0.1 pp), eksportu netto (kolejne 0.3 pp mniej, choć i tak handel zagraniczny dodał solidny 1 pp do wzrostu) oraz jeszcze niższych wydatków rządowych. Te zabrały aż 1.1 pp z PKB w poprzednim kwartale, co były efektem m.in. tymczasowego "zamknięcia rządu" w październiku. W górę zrewidowano jedynie inwestycje firm. Tym samym IV kwartał nie był aż tak silny jak wstępnie sądzono, choć trzeba przyznać, że kluczowe elementy PKB były całkiem mocne. Wydatki konsumentów wzrosły o 2.6% i był to jeden z najlepszych wyników w trakcie tej ekspansji. Inwestycje firm wzrosły o całkiem solidne 7%, po długich kwartałach rozczarowań. Wysoki popyt na towary z USA także bardzo pozytywnie zaskoczył w końcówce zeszłego roku.

Już po rozpoczęciu sesji poznaliśmy kolejne trzy raporty makro. Można powiedzieć, że wszystkie pozytywnie zaskoczyły. Indeks Chicago PMI wzrósł w lutym do 59.8 pkt z 59.6, podczas gdy rynek oczekiwał spadku do 57 pkt. Jest to jeden z niewielu regionalnych indeksów koniunktury, który poprawił się w lutym. Subindeks Zatrudnienie wzrósł o 10 pkt do 59.3 pkt, odrabiając prawie całość strat z poprzednich dwóch miesięcy.

Finalny odczyt indeksu nastrojów konsumentów Michigan pokazał wzrost do 81.6 pkt z 81.2, co było wynikiem nieznacznie lepszym od prognozowanych 81 pkt. Z kolei indeks podpisanych umów kupna domów wzrósł o symboliczne 0.1% m/m. Rynek oczekiwał +2%, jednak sam poziom indeksu był powyżej wartości prognozowanej ze względu na rewizję w górę wyniku za grudzień o 3 punkty procentowe do -5.8%. Ten minimalny wzrost indeksu w styczniu był dopiero pierwszym dodatnim wynikiem od maja.

Tomasz Smolarek

doradca inwestycyjny Noble Funds TFI S.A.

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | 500 | 500 zł na dziecko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »