Reklama

Sesja spóźnionych wzrostów

Dzisiejsza sesja do pewnego stopnia była zaskakująca, gdyż warszawski parkiet zachował się zdecydowanie lepiej od giełd zachodnich. Z drugiej jednak strony obserwowane wzrosty wyglądały na opóźnioną reakcję na równie udany dzień, który na świecie miał miejsce dwa dni temu.

Śledząc charakterystykę handlu na GPW w ostatnich kwartałach, dzisiejsze zachowanie parkietu mniej dziwi. W przeszłości bowiem dość często zdarzały się epizody początkowego ignorowania optymizmu otoczenia, by w końcu na niego zareagować, ale w czasie gdy zwyżki na innych giełdach chyliły się ku końcowi.

Reklama

Ostatecznie wynik takiego zachowania GPW nie był pomyślny, gdyż byki nawiązywały walkę zbyt późno, by móc rozwinąć skrzydła i ostatecznie musiały oddać wyższość podaży. Tym razem sytuacja do pewnego stopnia jest podobna, ale GPW nie czekała na reakcję tak długo, jak to miało miejsce wcześniej. Otóż po spektakularnych zmianach na zachodnich giełdach dwa dni temu, dzisiaj kolej przyszła na GPW. Tym samym obserwowaliśmy jednostajne i konsekwentne zwyżki, którym towarzyszył większy obrót. Same notowania pod pewnym względem przypominały podobne pozytywne zmiany z połowy lutego.

Wówczas indeks WIG20 sforsował poziom 1800 pkt., a dzisiaj uczynił podobnie z oporem na wysokości 1850 pkt. Pomocne w tych zmianach mogły być prasowe doniesienia o wprowadzeniu tzw. domyślności trzeciego filara. W ten sposób rządzący chcieliby zwiększyć oszczędności Polaków, a pozytywnym efektem ubocznym tych zmian byłaby lepsza kondycja GPW. Z drugiej strony wzrostom przewodziły spółki surowcowe i energetyczne, co oznaczało nawiązanie do podobnego trendu obserwowanego na świecie, gdzie sektor wydobywczy przeżywa swoje udane chwile, po tym jak ceny surowców zaczęły powoli rosnąć.

Publikowane dzisiaj dane nie miały większego przełożenia na notowania. Warto jednak wspomnieć, że seria usługowych wskaźników PMI wskazała na lepsze zachowanie tego sektora względem słabości prezentowanej przez przemysł. W praktyce od negatywnej strony pokazał się tylko odczyt z Wielkiej Brytanii, gdzie przedsiębiorcom zaczyna najwidoczniej doskwierać ryzyko Brexitu.

W przypadku innych krajów Europy czy USA mówimy o względnej stabilizacji. Oznacza ona, że wciąż ciężko jest mówić o ryzyku recesji w głównych gospodarkach globu, czego inwestorzy obawiali się na początku roku. Nadal spodziewać się jednak możemy spowolnienia, a nie przyspieszeniu tempa wzrostu, a to nie pozostanie bez wpływu na długoterminowe pespektywy rynków. Te w krótkim okresie wyglądają jednak zdecydowanie lepiej i dzisiaj nawiązała do tego krajowa giełda zyskując niemalże 3 proc.

Łukasz Bugaj

Dowiedz się więcej na temat: giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »