Reklama

Silne spadki w Europie i Azji

Wczorajsze notowania na Wall Street zakończyły się w niewielką zwyżką głównych indeksów. Dow Jones zyskał na zamknięciu 0,23%, S&P 500 zyskał 0,46%, a technologiczny Nasdaq wzrósł o 0,25%. Była to pierwsza sesja, która zdołała zamknąć się z pozytywnym wynikiem po trzech kolejnych pod znakiem silnych spadków.

Wzrosty wspierała m.in. informacja, iż Senat USA zapewnił prezydenta Baracka Obamę, iż poprze kandydaturę Bena Beranake na kolejną kadencję szefa Fed. Nastroje w USA wsparła też pośrednio udana aukcja obligacji greckich, która zasugerowała, iż apetyt na ryzyko wśród inwestorów wciąż utrzymuje się na niezłym poziomie.

Reklama

Sentyment osłabiły natomiast jedyne dane, jakie napłynęły wczoraj na rynek z USA - sprzedaż domów na rynku wtórnym spadła w grudniu bardziej niż oczekiwano - do 5,45 mln z 6,54 mln, prognozowano natomiast wynik na poziomie 5,9 mln.

Choć wczorajsza sesja w USA zakończyła się wzrostami głównych indeksów, odreagowanie wydaje się jednak bardzo niewielkie, biorąc pod uwagę skalę poprzedzających go trzydniowych spadków. Wskazuje to na możliwość kontynuacji spadków w kolejnych dniach i silniejszej korekty trwających od marca 2009 wzrostów.

Negatywnie o nastrojach na giełdach świadczy fakt, iż w czasie dzisiejszej sesji azjatyckiej indeksy zniżkowały, pomimo pozytywnego zamknięcia giełd na Wall Street. Tu wciąż obecne są echa ostatnich zapowiedzi B. Obamy, dotyczących wprowadzenia restrykcji w amerykańskim sektorze bankowym.

Dodatkowo pesymizm wsparły doniesienia, iż spora część banków chińskich wprowadziła wżycie wymagania rezerwowe narzucone wcześniej przez bank centralny. W efekcie w Azji traciły gównie notowania spółek eksporterów. Główny indeks regionu tokijski Nikkei 225 zniżkował na dzisiejszym zamknięciu o 1,78%, Shanghai Composite natomiast zamknął się ze stratą na poziomie 2,42%.

Zdecydowane spadki dominują dziś również w Europie - na wartości tracą głównie walory spółek energetycznych oraz banków. Nastrojów nie zdołał poprawić nieco lepszy od oczekiwań odczyt indeksu nastrojów Ifo z Niemiec - wyniósł on w styczniu 95,8 pkt, co oznacza umiarkowany wzrost w porównaniu z grudniem (94,6 pkt), prognozowano natomiast wynik na poziomie 95,1 pkt. Biorąc pod uwagę fakt, iż w pierwszej połowie sesji straty większości indeksów sięgają 1-2%, należy spodziewać się raczej słabego końca notowań na Starym Kontynencie.

Joanna Pluta

Dowiedz się więcej na temat: USA | notowania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »