Reklama

Silny akcent podażowy

W porannej fazie czwartkowych notowań popyt wykazywał się zdecydowanie większą wolą walki. Już w pierwszych minutach sesji kontrakty przetestowały po raz kolejny często eksponowany ostatnio węzeł podażowy fibo: 2331-2340 pkt.

Ruch zainicjowany przez popyt bardzo szybko wytracił jednak swój impet. Korespondowało to z dość gwałtownym załamaniem się sentymentu wzrostowego na rynku niemieckim (punkt zwrotny na indeksie DAX wypadł dokładnie w korytarzu cenowym: 12578-12615 pkt; zachęcam do obejrzenia wczorajszego komentarza wideo).

Reklama

Kolejne fazy handlu zaczęły stopniowo układać się po myśli sprzedających, choć również i tendencja spadkowa nie mogła się jakoś rozwinąć. Weszliśmy w spokojniejszy okres handlu, jednak po konferencji prasowej ECB (stopy pozostały na dotychczasowym poziomie) emocje na rynkach finansowych wyraźnie się zwiększyły (jak zwykle zdecydowanie mniej stabilne okazały się tutaj pary walutowe, głównie EURUSD).

W przypadku parkietów akcyjnych, po pierwszych, raczej stonowanych reakcjach, doszło w końcu do relatywnie silnego wzrostu aktywności podaży. W konsekwencji znalazło to swoje odzwierciedlenie w postaci wybicia węzła popytowego: 2300-2303 pkt na FW20U1920. Po tym wydarzeniu, zgodnie zresztą z wcześniejszymi sugestiami, rozwinęła się kolejna podfala spadkowa, która ostatecznie wytraciła swój impet dopiero w okolicy zniesienia 61.8% (poziom 2285 pkt). Trzeba obiektywnie przyznać, że ten mechanizm (przejście z jednego wsparcia do następnego) zadziałał wczoraj bardzo precyzyjnie.

Tak czy inaczej po czwartkowej odsłonie intradayowy układ techniczny wykresu trochę nam się skomplikował (pogorszył). W tej chwili mamy bowiem do czynienia z kolejną, nieudaną próbą pokonania oporu: 2331-2340 pkt i wybiciem lokalnego wsparcia: 2300-2303 pkt. Nie jest to może jeszcze jakiś decydujący sygnał odwrotu, ale ewidentnie obóz byków nie radzi sobie z pokonaniem średnioterminowej zapory podażowej (analogiczna sytuacja występuje także na indeksie WIG20).

Wydaje się, że jeśli doszłoby także do negacji pojedynczego zniesienia 61.8% (poziom 2285 pkt), to niejako automatycznie wzrosłoby prawdopodobieństwo wykrystalizowania się ruchu powrotnego do bazowej zapory popytowej: 2261-2264 pkt. Wymieniony zakres funkcjonuje również jako dolne ograniczenia dla krótkoterminowego trendu bocznego. O istotnym warunku jaki obecnie musi zostać spełniony by można było mówić o powrocie popytu do aktywnej walki napiszę nieco więcej w swoim pierwszym opracowaniu online.

Paweł Danielewicz

Dowiedz się więcej na temat: kontrakty terminowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »