Reklama

Słaby odczyt Chicago PMI wzmacnia dolara

Optymistyczne sygnały, które zostały wygenerowane po wczorajszych informacjach z Hiszpanii były stopniowe neutralizowane, a całkowicie je zanegował słaby odczyt indeksu Chicago PMI. Kurs EUR/USD spadł poniżej 1,2850 USD, zniżkowały również indeksy rynków akcji.

Czwartkowym popołudniem doszło do przyjęcia projektu hiszpańskiego budżetu, które to wydarzenie pozytywnie zadziałało na sentyment rynkowy.Z najważniejszych ustaleń wymienić należy oszczędności o wartości 40 mld euro, wprowadzenie podatku od zysków z hazardu (20 proc.) i kilku innych podwyżek stawek podatkowych, które mają łącznie przynieść dodatkowe 4,7 mld euro. Poza tym, wykorzystane zostanie 3 mld euro z rezerwowych funduszu w celu wypełnienia świadczeń emerytalnych (jest to maksymalna kwota dozwolona przez hiszpańskie prawo).

Decyzja została z zadowoleniem przyjęta przez Komisję Europejską, a Mariano Rajoy podkreślał, że podjęte decyzje przekraczają oczekiwania europejskich partnerów. Teoretycznie, powinno to zwiększać możliwość akceptacji warunków związanych z ewentualnym wnioskiem o wsparcie finansowe. Z drugiej strony, Hiszpania najpierw musi taki wniosek złożyć, a nie brakuje opinii, że przyjęcie takiego projektu budżetu ma na celu uspokojenie rynków i oddalenie bailoutu. Popołudniu opublikowany zostanie finalny raport z audytu hiszpańskich banków. W tym miejscu należy przypomnieć niedawny raport hiszpańskiego banku centralnego, zgodnie z którym góra złych kredytów sięgnęła niemal 10 proc. dla całego sektora bankowego, więc potrzeby kapitałowe mogą okazać się większe niż 60 mld euro.

Reklama

Po południu poznaliśmy dane z USA, z których najbardziej istotny był odczyt indeksu Chicago PMI. Jego wartość spadła do 49,7 pkt z 53 pkt (53 pkt prog) i wyraźnie pogorszyło to nastroje na rynkach. Oznacza to pogorszenie koniunktury i aktywności gospodarczej w USA, mierzonej tym wskaźnikiem, po raz pierwszy w ciągu ostatnich trzech lat.

Na rynku EUR/USD udało się przełamać linię trendu spadkowego 1,2890 USD, lecz im bliżej ważnego poziomu oporu (1,2970 USD), tym więcej problemów napotykał ruch wzrostowy. W rezultacie, odczyt indeksu Chicago spowodował gwałtowny spadek, który dość szybko osiągnął 1,2890 USD, lecz poziomu tego nie udało się utrzymać, w wyniku czego nastąpił spadek do 1,2847 USD. Ewentualne zamknięcie tygodnia poniżej 1,29 USD będzie miało negatywną wymowę i może wskazywać na sygnalizowany scenariusz ruchu do 1,2745 USD. Dodatkowo, dynamika spadku i łatwość z jaką wymazane zostały wczorajsze wzrosty świadczy o kruchości sentymentu rynkowego. Tym samym, zagrożone jest wsparcie przy 1,2835 USD i jest szansa, że jeszcze dziś zostanie ono przetestowane.

Na rynku akcyjnym nie doszło do zasadniczej zmiany sytuacji, a reakcja na dzisiejsze dane również była relatywnie umiarkowana. Indeks WIG20 od początku sesji korygował zwyżkę z czwartkowego zamknięcia i po godzinie 16 została ona niemal w całości zniesiona. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku indeksu S&P 500, gdzie osiągnięto wczoraj 1450 pkt, lecz piątkowe otwarcie sprowadziło indeks ponownie w rejon 1437 pkt.

Tym samym, oba indeksy nadal przebywają nieznacznie powyżej ważnych poziomów wsparcia. Stwarza to ryzyko ich przełamania w wypadku pojedynczego negatywnego impulsu, a to może skutkować realizacją zleceń stop loss i pogłębieniem spadku. W związku z tym, krótkoterminowo wysoce pożądany jest ruch w rejon 2400 pkt w przypadku WIG20. Przyszły tydzień obfituje w istotne publikacje makroekonomiczne, więc jest spora szansa, że rynek obierze kierunek na najbliższe tygodnie.

Sebastian Trojanowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »