Reklama

Spokojny początek tygodnia

Pierwsza sesja tygodnia z reguły jest względnie spokojniejsza od pozostałych. Dzisiaj dodatkowo nałożył się na to fakt chęci odpoczynku po spadkowym piątku oraz czekanie na koniec miesiąca oraz wystąpienie Donalda Trumpa.

Jutro zakończy się miesiąc luty, który zapisze się jako trzeci z rzędu bardzo udany dla GPW. W konsekwencji inwestorzy mogą nie być zbyt chętni do realizacji zysków już teraz, by chronić dobry dorobek od początku miesiąca. Co prawda w piątek widać było wstępną chęć do sprzedaży akcji, ale dzisiaj brakowało wyraźnych impulsów do kontynuacji spadków. Podczas sesji zarówno zmienność, jak i aktywność inwestorów pozostawały na obniżonym poziomie. Obroty zamknęły się ostatecznie kwotą niewiele większą od 700 mln zł, a zamknięcie wszystkich indeksów niewiele odbiegało od końca notowań z piątku.

Reklama

Bardzo podobnie wyglądał obraz handlu na parkietach europejskich. Było to lekkim rozczarowaniem po zamknięciu piątkowej sesji na Wall Street zaskakującym wzrostem. Rynek amerykański oparł się korekcie, gdyż czeka na szczegóły zmian podatkowych, które prezydent Trump określił mianem "fenomenalnych". W Europie nie robiło to aż takiego wrażenia, ale najnowsze sondaże zwiększyły nieco szanse na zwycięstwo Emmanuela Macrona we francuskich wyborach prezydenckich, co powinno wspierać rynkowy sentyment. Tak się jednak nie stało, co może być pewnym ostrzeżeniem na przyszłość.

Kolejnym drobnym negatywnym sygnałem były amerykańskie dane, gdzie po raz pierwszy od pół roku wydatki na dobra trwałego użytku bez środków transportu spadły na wartości. Im więcej tego typu informacji, tym rosnąć może rozwarstwienie pomiędzy informacjami z realnej gospodarki, a danymi ankietowymi, które wciąż wskazują na wyraźne przyspieszenie wzrostu gospodarczego. Dzień kończył się jednak kolejnymi słowami Donalda Trumpa, który powiedział, iż chce wyraźnie zwiększyć wydatki na obronność, a we wtorkowej przemowie odniesie się do swoich planów uruchomienia inwestycji infrastrukturalnych.

Jednocześnie przedstawiciel Białego Domu doprecyzował, iż zwiększenie wydatków na obronność ma zamknąć się kwotą aż 54 mld dolarów, z tym jednak zastrzeżeniem, że o tyle samo ścięte zostaną wydatki na inne cele, przykładowo pomoc międzynarodową. Jest to potencjalnie pozytywna wiadomość, która jednak nie odbiła się większym echem, być może dlatego, że pojawiła się również wzmianka, że pierwszy budżet Trumpa może nie wprowadzać zmian w podatkach, na co przecież wszyscy czekają.

Łukasz Bugaj

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | początki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »