Reklama

Środa dla niedźwiedzi, DB może jeszcze postraszyć

Inwestorzy mają w głowie zbyt wiele znaków zapytania, by decydować się na zakupy. Tak więc zdecydowana przewaga czerwieni w Azji i Europie, a do tego spadkowy początek sesji indeksów notowanych przy Wall Street.

Na rynkach dało się odczuć panującą niepewność. W tle wciąż widzimy zbliżające się wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, których widmo - pomimo tego, iż mają zdecydowanego faworyta - wciąż wpływa na decyzję inwestorów. Inną kwestią, na rozstrzygnięcie której czekają rynki, są publikowane w czwartek wyniki Deutsche Banku. Znajdująca się w poważnych tarapatach niemiecka spółka walczy o przetrwanie, a w ostatnich miesiącach nie raz dała się we znaki inwestującym nie tylko we Frankfurcie, ale i całej Europie.

Po dwóch wzrostowych dniach, podczas których choć na chwilę udało się osiągnąć poziom 1800 punktów, przyszedł czas na spadki. Po dynamicznym początku handlu, od godz. 10 indeks 20 największych spółek systematycznie zaczął spadać. Przed godz. 16 strona popytowa starała się zmienić oblicze sesji, jednak nie była w stanie wiele zwojować biorąc pod uwagę ciążące indeksowi spadki spółek z sektora bankowego. WIG20 zatrzymał się na poziomie 1780 punktów tracąc 0,33 proc. Indeks szerokiego rynku WIG zanotował dziś spadek o 0,16 proc.

Reklama

Środowej sesji nie mogą dobrze wspominać akcjonariusze mBanku. Spółka podała wyniki za III kwartał. Zysk netto grupy spadł do 230,5 mln zł z 319,5 mln zł rok wcześniej, ale jednocześnie był lepszy od rynkowego konsensusu, który wynosił 219,4 mln zł. Na konferencji prezes Cezary Stypułkowski stwierdził, że w IV kwartale kontynuowane będą wcześniejsze tendencje, a na rok 2017 patrzy optymistycznie. Wygląda na to, że optymizmu prezesa nie podzielali dziś inwestorzy. Kurs akcji mBanku spadał o 3,37 proc., co uczyniło spółkę najsłabszym w środę blue chipem.

W czwartek przed południem oczy inwestorów będą zwrócone w kierunku wysp brytyjskich. Tamtejszy urząd statystyczny poda wstępny szacunek dynamiki PKB Wielkiej Brytanii w III kwartale, który jest jednocześnie pierwszym pełnym kwartałem po tzw. brexitowym referendum. Później na pierwszy plan wyjdą Stany Zjednoczone - dzięki danym o zamówieniach na dobra trwałe, a także publikacji wyników przez giełdowych gigantów: Google, Amazona, czy Twittera. Piątek przyniesie paczkę danych z Japonii, w której znajdą się inflacja, stopa bezrobocia oraz wydatki gospodarstw domowych. W Europie poznamy dane o PKB Francji i Hiszpanii. Podobny raport opublikują po południu Amerykanie. Ekonomiści prognozują odczyt za III kwartał na poziomie 2-2,5 proc. wobec 1,2 proc. odnotowanych w II kwartale.

Paweł Grubiak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »