Reklama

Strajk w kopalni miedzi

Po środowym przebłysku optymizmu, w czwartek na rynkach towarowych na nowo zagościły pesymistyczne nastroje. Indeks CRB zanotował spadek o pół procenta do poziomu 210,99 pkt. Wzrosły ceny większości metali, ale już notowania paliw oraz wielu towarów rolnych spadły.

Wśród liderów wczorajszych wzrostów znajdowały się notowania miedzi. Cena tego surowca w Stanach Zjednoczonych wzrosła o ponad 2 proc., który zniwelował znaczną część spadków z wcześniejszych dni tego tygodnia.

Reklama

Czynnikiem, który obecnie w największym stopniu wspiera stronę popytową na rynku miedzi, jest trwająca już kilka dni blokada kopalni Grasberg w Indonezji. Kopalnia ta, należąca do spółki Freeport-McMoRan, jest jedną z największych na świecie kopalni miedzi - a w ostatnich kilku latach zakłócenia w wydobyciu tego surowca w tym miejscu nie należały do rzadkości.

Protestujący pracownicy kopalni doprowadzili w poniedziałek do wstrzymania produkcji miedzi w Grasberg. Na razie rynek nie zareagował na to nerwowo, bowiem spółka ma wciąż duże zapasy wydobytej miedzi, więc eksport przebiega bez zakłóceń. Jednak jeśli strajk będzie się przedłużał, to presja na wzrost cen miedzi będzie się zwiększać.

Na razie najbliższym poziomem oporu na wykresie miedzi w USA jest rejon 2,67 USD za funt - jeśli notowania miedzi do niego dotrą, to uda się im zakończyć bieżący tydzień na plusie. Z kolei najbliższym wsparciem - okolice 2,63-2,64 USD za funt.

Dużą szansę zakończenia bieżącego tygodnia na plusie ma złoto. Cena tego surowca mocno odbiła w górę w środę, a wczoraj również wypracowała zwyżkę. Dzisiaj strona popytowa na rynku złota ma mniejszą siłę - notowania kruszcu poruszają się w okolicach 1170 USD za uncję. To jednak ma swoje uzasadnienie - amerykański dolar, nawet po środowej zniżce, pozostał silny, a to negatywnie przekłada się na cenę złota.

Dzisiaj jednak na rynku złota to nie poziom cen kruszcu budzi największe emocje. Informacją, która przyciąga uwagę inwestorów, jest bowiem zakończenie stosowania benchmarku "gold fix", który od 1919 r. służył jako wyznacznik cen złota.

W ostatnich latach o benchmarku tym mówiono w raczej negatywnym kontekście - ze względu na procedurę jego ustalania, możliwe były bowiem manipulacje. Kroplą, która przelała czarę, był skandal z 2012 r. dotyczący manipulacji stopą LIBOR, który doprowadził do nawoływań o więcej przejrzystości w ustalaniu benchmarków. Od dzisiaj ta przejrzystość ma być zapewniona dzięki elektronicznemu benchmarkowi, wprowadzonemu przez Intercontinental Exchange (ICE).

Dorota Sierakowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »