Reklama

Szef Fed straszy rynki

​Na otwarciu nowego tygodnia dolar jest nieco słabszy względem głównych walut za sprawą ciut lepszego sentymentu podczas handlu w Azji. Wprawdzie relacje amerykańsko-chińskie nadal są dość napięte po tym, jak w piątek Donald Trump zapowiedział znaczące ograniczenia wobec koncernu Huawei, a w weekend strona chińska odpowiedziała, ze zrobi wszystko, aby bronić swoich interesów, to inwestorzy skupili się na sygnałach płynących z FED, oraz Ludowego Banku Chin.

W niedzielnym wystąpieniu telewizyjnym Jerome Powell powtórzył, że FED ma jeszcze wiele możliwości wsparcia gospodarki, dodał, że ujemne stopy procentowe nie są scenariuszem branym pod uwagę. Pojawiła się też aluzja, co do działań ze strony Kongresu - pakiet fiskalny. Z kolei w chińskich mediach mieliśmy informacje o planach poluzowania polityki przez Ludowy Bank Chin, ale bez szczegółów.

Co dalej? Relacje amerykańsko-chińskie pozostaną głównym punktem zainteresowania rynków, po tym jak nie brak ostrych komentarzy w mediach (np. Global Times) nawołujących Chiny do konkretnych działań odwetowych (w piątek pojawiały się pomysły wprowadzenia karnej listy amerykańskich spółek, które miałyby utrudnione możliwości prowadzenia biznesu z Chinami). Na razie jednak inwestorzy wychodzą z założenia, że decydenci po obu stronach będą chcieli uniknąć nadmiernej eskalacji konfliktu.

Reklama

Pod presją może być dzisiaj funt, po tym jak w prasie pojawiły się spekulacje (The Times), jakoby rząd Johnsona odrzucał możliwość wydłużenia okresu przejściowego dla Brexitu, a także rozważał odejście od stołu negocjacji z Unią Europejską, jeżeli ta do przyszłego miesiąca nie zmieni swojego stanowiska w temacie nowej umowy handlowej. Wizja bezumownego Brexitu od stycznia byłaby fatalnym scenariuszem biorąc pod uwagę obecną sytuację wywołaną pandemią. Reakcja na funcie jest jednak ograniczona, część ruchu miała miejsce jeszcze w piątek wieczorem, a rynki zdają się też liczyć na to, że strony zwyczajowo znajdą jakąś płaszczyznę porozumienia "za pięć dwunasta".

 OKIEM ANALITYKA: Pompowanie nastrojów

Narracja mówiąca o tym, że tarcia amerykańsko-chińskie mają podłoże polityczne i nie należy się nimi na razie przejmować, na razie wygrywa, chociaż działania amerykańskiej administracji wobec Huawei’a są rzeczywiste i najbliższe dni mogą pokazać w jaki sposób Chiny będą chciały bronić swoich interesów. Zgoda, że obie strony będą chciały uniknąć poważniejszych tarć, ale na rynkach może zrobić się nerwowo.

Na razie ta negatywna "wojenna" narracja jest równoważona przez komentarze szefa FED o gotowości do podjęcia kolejnych działań. Odnoszę jednak wrażenie, że FED coraz bardziej liczy na to, że to Kongres przejmie pałeczkę w temacie stymulowania gospodarki. Problem w tym, że kolejny program wsparcia już na starcie stał się tematem politycznym. To co jest autorstwa Demokratów musi być zdaniem Trumpa złe, problem tylko w tym, że nie bardzo wiadomo w takim razie, jak Izba Reprezentantów zdominowana przez opozycję odbierze program przygotowany przez prezydencką administrację (podobno jakieś prace nad nim trwają). Kolejne przepychanki nie zostaną dobrze odebrane przez rynki. 

Niewykluczone, że dobre nastroje na rynkach widoczne w poniedziałek rano, zaczną z czasem topnieć. W kalendarzu mamy jutro kolejne wystąpienie szefa FED, ale wątpliwie, aby miał on jeszcze coś do dodania. Jeżeli powietrze z rynkowych baloników zacznie uchodzić, to dolar może ponownie znaleźć się na fali wzrostowej.

Sporządził: Marek Rogalski - główny analityk walutowy DM BOŚ

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | Fed | stopy procentowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje