Reklama

Teraz martwić zaczyna problem amerykańskiego długu

Wszystko wskazuje na to, że będziemy dziś mieli kontynuację lipcowej "tradycji" słabych poniedziałków. W dwóch poprzednich tygodniach warszawski parkiet na początku tygodnia doznawał solidnej przeceny, w pierwszy poniedziałek lipca rynek zniżkował w skali dnia nieznacznie, a bardziej zauważalnie od otwarcia.

Dziś warszawski parkiet w początkach dnia traci blisko 0,5%, ale niepewna atmosfera na światowych giełdach każe liczyć się z dalszym pogorszeniem klimatu w ciągu dnia. Tłem dla dzisiejszych wydarzeń jest brak porozumienia administracji Obamy z Kongresem w sprawie podniesienia limitu zadłużenia państwa.

Reklama

Ten temat będzie nam towarzyszył do początków sierpnia, do kiedy musi w tej sprawie zapaść decyzja. Raczej mało kto wierzy w brak porozumienia w tej sprawie, co skutkowałoby obniżką ratingu dla Stanów Zjednoczonych. Jednak konsekwencje wydają się na tyle poważne, że część inwestorów może chcieć dmuchać na zimne. Tym bardziej, że kwestie związane z długami publicznymi na świecie nie są jedynymi, które martwią inwestorów.

Chodzi o dalsze sygnały słabnięcia globalnej koniunktury gospodarczej, której problemy z długami publicznymi mogą tylko dodatkowo zaszkodzić. Niepokój na rynkach wywołały propozycje, by limit wydatków podnieść mniej niż chce tego administracja Obamy, tak by wymusić ograniczenia wydatków budżetowych.

Ciekawe jest ponowne przyspieszenie inflacji w Singapurze w czerwcu, do 5,2% z 4,5% miesiąc wcześniej. Inwestorzy w ostatnim czasie zaczęli lepiej postrzegać azjatyckie rynki z uwagi na nadzieje na zmniejszanie się presji inflacyjnej w związku ze słabszym wzrostem gospodarczym.

HOME BROKER ZWRACA UWAGĘ:

Wysoka inflacja w Singapurze pokazuje, że nadzieje na zmniejszenie dynamiki wzrostu cen w azjatyckich gospodarkach mogą być przedwczesne

Koniunktura w polskim budownictwie w lipcu wykazywała oznaki słabnięcia

Rynki nieruchomości

Według Hometrack, ceny domów w Wielkiej Brytanii obniżyły się w lipcu o 0,1% w porównaniu z poprzednim miesiącem. W skali roku były o 3,9% niższe. Lipcowa zniżka była trzecią z kolei. Brytyjski rynek nieruchomości cierpi przede wszystkim na brak popytu. Wyjątkiem pod tym względem jest Londyn, który wzbudza zainteresowanie zagranicznych inwestorów, korzystających dodatkowo na deprecjacji funta brytyjskiego. W lipcu ceny domów w Londynie podniosły się o 0,3%.

Według obliczeń Hometrack sprzedający domy w Wielkiej Brytanii akceptują średnio 7% dyskonta wobec ceny ofertowej. Średni czas potrzebny na sprzedaż nieruchomości obniżył się z 9,7 tygodni do 9,4 tygodni. W Londynie potrzeba na to jedynie 5,7 tygodnia.

Z lipcowego badania koniunktury GUS wynika, że klimat w budownictwie był oceniany pozytywnie, ale gorzej niż miesiąc i rok wcześniej. Przewaga ocen pozytywnych nad negatywnymi spadła z 4 pkt. do 2 pkt.

Zespół analiz

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | Teraz | nieruchomości | dziś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »