Reklama

To nie była spokojna sesja

Otwarcie wypadło wczoraj poniżej kreski, tak więc seria wrześniowa zaczęła ponownie zbliżać się do strefy wsparcia fibo: 2245-2247 pkt. Ale i tym razem nie doszło tutaj do bezpośredniej konfrontacji (przedpołudniowa faza notowań), co w dużym stopniu przypominało rozwój wydarzeń z poprzedniego dnia (w środę również po naruszeniu węzła: 2261-2264 pkt ruch spadkowy dość szybko wytracił swój impet).

Podażowe nastroje z pierwszych minut handlu szybko przemieniły się zatem w nieco bardziej optymistyczne oczekiwania, co w przypadku serii wrześniowej znalazło swoje odzwierciedlenie w postaci ruchu powrotnego do pierwszej, intradayowej zapory podażowej: 2270-2272 pkt (eksponowałem jej znaczenie w opracowaniach online).

Dzień wcześniej doszło jedynie do krótkotrwałego naruszenia w/w klastra. Zamknięcie uplasowało się jednak poniżej dolnego ograniczenia strefy. Wczoraj również analizowany zakres był ewidentnie respektowany, czyli strona popytowa miała problemy z jego trwałym przełamaniem (choć obiektywnie trzeba stwierdzić, że do pewnego momentu ta okoliczność nie stawała się czynnikiem zachęcającym podaż do inicjowania jakichś bardziej ofensywnych działań).

Reklama

Koniec końców doszło jednak do bardzo silnego wzrostu presji podażowej, co doprowadziło do przełamania węzła: 2245-2247 pkt (właściwie bez żadnej obrony ze strony popytu). Konsekwencje z tym związane, to kontynuacja przeceny i test kolejnego zgrupowania zniesień fibo: 2219-2224 pkt (podkreślałem znaczenie tej strefy w środowym komentarzu wideo). W wyniku aż tak zmasowanego ataku podaży staliśmy się jednym z najsłabszych rynków w Europie (korespondowało to jednak z wcześniejszymi oznakami relatywnej słabości). Na obecnym etapie wydarzeń właściwie jedynym atrybutem przemawiającym na korzyść popytu pozostaje tak naprawdę wybroniony wczoraj obszar fibo: 2219-2224 pkt. By jednak można było mówić o poprawiającym się sentymencie rynkowym (w tej chwili kształtowanym jedynie przez podaż), kontrakty musiałyby powrócić ponad znany nam już zakres: 2244-2247 pkt (w okolicy wypada teraz zniesienie 18.6 proc. całego, silnego ruchu spadkowego; strefa plasuje się także mniej więcej w środkowej części czarnego korpusu świecy). Jest to zatem pierwsze wyzwanie dla byków i trzeba przyznać, że jego realizacja nie będzie łatwym zadaniem.

Podsumowując, po przełamaniu strefy: 2245-2247 pkt (to teraz silny opór) kontrakty w bardzo szybkim tempie dotarły do następnej zapory popytowej: 2219-2224 pkt, którą ostatecznie udało się wybronić. Jeśli chodzi zatem o wsparcia, to wymieniony zakres można traktować jako kluczowy punkt odniesienia. Jego ewentualna negacja wskazywałaby na pogłębiającą się nierównowagę rynkową, stanowiąc tym samym zapowiedź testu średnioterminowego klastra popytowego: 2190-2194 pkt (wyznaczonego już na bazie podstawowego zniesienia 61.8 proc.). Na zakończenie warto jeszcze przypomnieć o dzisiejszej publikacji miesięcznych danych z amerykańskiego rynku pracy. W kontekście stanowiska Fed wyrażonego na środowej konferencji prasowej dane z rynku pracy są w tej chwili mocno oczekiwane przez inwestorów.

Paweł Danielewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »