Reklama

USA (znów) zwalnia

Na początku ubiegłego tygodnia pisaliśmy, iż amerykańska gospodarka w maju prawdopodobnie wyraźnie spowolniła. Teza ta oparta była na wskaźnikach regionalnych i tygodniowych, nie zawsze docenianych przez rynki. Publikowane w drugiej połowie ubiegłego tygodnia kluczowe - niestety - tezę tę potwierdziły.

Mamy spowolnienie, winna ropa?

Reklama

Aktywność a amerykańskiej gospodarce wyhamowywała już w kwietniu, ale załamanie nastąpiło dopiero w maju. Co więcej, po raz kolejny zatrzymane zostało ożywienie na amerykańskim rynku pracy. Po części może to wynikać z wysokich cen surowców, szczególnie ropy naftowej. W ostatnim raporcie z rynku surowców pisaliśmy, iż ceny ropy mogą obniżyć wzrost gospodarczy w tym roku nawet o 0,9 pp. W sposób naturalny prowadzi to do mniejszego optymizmu firm (wskaźniki PMI i ISM), a podkopując zaufanie do ożywienia, zniechęca do decyzji o zatrudnianiu.

Co dalej?

Spowolnienie jest faktem i ma to istotne konsekwencje dla rynków, co widać w notowaniach na Wall Street. Natomiast równie istotnym wydaje nam się pytanie, jakie konsekwencje słabsze dane będą miały dla polityki gospodarczej USA.

Inwestorzy przyzwyczaili się już do tego, że Fed na słabsze dane reaguje rozluźnieniem monetarnym i tego oczekuje się również teraz. Widać to w notowaniach pary EURUSD, gdzie mamy wyraźne wzrosty (technicznie w ramach fali piątej) po okresie słabości euro wywołanym "greckimi" problemami. Mając na uwadze fakt, jak niewielkie benefity dał gigantyczny program QE2, kolejne drukowanie pieniędzy nie wydaje się uzasadnione. Rynek może jednak spekulować odnośnie takiej decyzji Fed, co może w najbliższym czasie dalej osłabiać dolara. Nawet jeśli nie będzie decyzji o QE3, Fed najprawdopodobniej nie zdecyduje się w najbliższych miesiącach na zaprzestanie reinwestowania środków z posiadanego portfela obligacji.

Jeszcze większy znak zapytania stoi przy polityce fiskalnej. Mamy trzeci rok prezydencki, czyli okres w którym administracja może dokonać ostatnich zmian, tak aby efekty były odczuwalne w roku wyborczym. Ograniczeniem jest jednak i tak bardzo duży deficyt i groźba obniżenia ratingu USA, a także przewaga Republikanów w Kongresie, którzy będą zapewne chcieli ograniczyć próby krótkoterminowego stymulowania gospodarki.

Podsumowując, amerykańska gospodarka znów ma problemy, a możliwości interwencji ze strony polityki gospodarczej wyczerpują się. Nie wygląda to zatem dobrze dla dolara, również na rynkach akcji inwestorzy mogą oczekiwać większej premii. Pozostaje liczyć na spadek cen ropy, choć paradoksalnie luźna polityka monetarna spadkowi cen surowców nie sprzyja.

WIG20 - jaki scenariusz dla GPW?

Po raz kolejny inwestorzy w Polsce mają nie lada problem. GPW po okresie względnej słabości zachowuje się wyjątkowo dobrze właśnie w okresie, kiedy rynki zagraniczne tracą najwięcej. W USA i we Frankfurcie mamy korektę w pełni. W Warszawie miała miejsce jedynie śladowa realizacja zysków. Pozostaje pytanie, czy w tej sytuacji warszawskie byki nie są zagrożone?

Odpowiedź na to pytanie brzmi: to zależy. Zależy przede wszystkim od tego, ile będzie trwało pogorszenie nastrojów na globalnym rynku. Jeśli inwestorzy zaczną spekulować o kolejnym rozluźnieniu w USA i nastroje poprawią się, warszawski rynek może uniknąć korekty. Jednak jak napisaliśmy wcześniej, możliwości stymulacji gospodarki wyczerpują się i jeśli nastroje pozostaną niekorzystne na dłużej, takie niedostrzeganie pogorszenia nastrojów przez GPW może zakończyć się gwałtowną przeceną.

W kalendarzu - banki centralne zdominują kalendarz

Poniedziałkowy kalendarz jest relatywnie "lekki". Mamy dziś dane o cenach producenta w strefie euro (11.00, konsensus +6,7%) oraz dane o aktywności w Kanadzie (16.00, konsensus 60 pkt.). Ta druga publikacja zazwyczaj jest nieistotna dla rynku, jednak warto na nią zwrócić uwagę. Wskaźniki aktywności spoza USA mówią nam bowiem, na ile spowolnienie gospodarcze jest problemem USA, a na ile całego globu.

W skali całego tygodnia kluczowe wydarzenia będą związane z bankami centralnymi. W czwartek decyzje podejmą EBC i Bank Anglii. Dla rynku ważniejsze będą jednak sygnały z Fed: Beżowa Księga (środa) i przede wszystkim wystąpienie Bena Bernanke (jutro).

Przemysław Kwiecień

Dowiedz się więcej na temat: zwalnianie | była | waluty | USA | giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »