Reklama

W amerykańskich usługach lepiej, na giełdach tak sobie

Przebieg handlu na giełdach w ciągu ostatnich dwóch dni wskazuje, że inwestorzy są w rozterce. Nie wiedzą, czy indeksy pójdą w górę czy w dół. W napięciu czekają na dane makroekonomiczne, nawet jeśli nie mają one zbyt dużego znaczenia.

Reakcje są na ogół niezbyt dynamiczne, a poszczególne impulsy nie mają zbyt długiego oddziaływania na nastroje. Dziś bykom pomagały nieznacznie lepsze od oczekiwań dane o wzroście liczby miejsc pracy i znacznie bardziej optymistyczny, niż się spodziewano odczyt wskaźnika aktywności w amerykańskich usługach. Optymizmu starczyło na sięgające 0,5 proc. wzrosty w pierwszych minutach handlu na Wall Street.

Reklama

Polska GPW

Sesja na warszawskiej giełdzie zaczęła się niezbyt pomyślnie dla posiadaczy akcji. Indeks największych spółek tracił na otwarciu 0,3 proc., zaś WIG spadał o niecałe 0,2 proc. Wskaźniki małych i średnich firm znalazły się nieznacznie nad kreską. Nastroje jednak szybko się pogarszały i jeszcze przed upływem pierwszej godziny WIG20 zaliczył dzienne minimum na poziomie 2528 punktów, co oznaczało spadek o niecałe 0,7 proc. w porównaniu do wtorkowego zamknięcia. Od tego czasu niemal do końca dnia trwało mozolne odrabianie strat. Wczesnym popołudniem indeks za drugim podejściem zdołał wyjść na niewielki plus. Zawdzięczaliśmy to nieco lepszym, niż się spodziewano danym z amerykańskiego rynku pracy. Skala radości była porównywalna z nadwyżką rzeczywistości nad oczekiwaniami. WIG20 rósł o 0,2 proc. Cała dzienna zmienność wartości indeksu sięgnęła zaledwie 25 punktów. Stawka największych spółek była dziś dość wyrównana. Na plus wyróżniały się jedynie papiery Lotosu, które zwyżkowały nawet o 2 proc. Walory naszych lokomotyw, czyli KGHM, PKO i Telekomunikacji Polskiej nie zachwycały, rosnąc po 0,2-0,3 proc. Akcje Pekao i PZU przez większą część dnia nieznacznie traciły. Honor tuzów ratowały walory PKN Orlen, zyskujące chwilami 1 proc. Ostatecznie WIG20 zyskał 0,35 proc., WIG wzrósł o 0,28 proc., mWIG40 zwiększył swoją wartość o 0,11 proc., a sWIG80 o 0,19 proc. Obroty wyniosły nieco ponad 1,1 mld zł.

Giełdy zagraniczne

Poniedziałkowy optymizm amerykańskich inwestorów został wczoraj wyraźnie ostudzony. Ostatnimi czasy najczęściej bywało tak, że wzrosty nie kończyły się po jednym większym wyskoku, lecz miały swoją kontynuację na następnych sesjach. Tym razem tak się nie stało. Trudno się dziwić, skoro Amerykanie nie są skłonni zwiększać konsumpcji, a przemysł wręcz zmniejsza zamówienia. W efekcie indeksy przez cały dzień były na minusach. Przez moment S&P500 tracił 0,8 proc., zbliżając się do pokonanego dzień wcześniej szczytu z połowy czerwca. Pod koniec sesji bykom udało się nieco zmniejszyć rozmiar strat. Spadek wyniósł niecałe 0,5 proc., a indeks obronił poziom 1120 punktów.

W Azji mieliśmy dziś do czynienia z wyraźną przewagą spadków. Nikkei zniżkował aż o 2,1 proc. Tam poprawa sytuacji także okazała się bardzo krótkotrwała. Shanghai B-Share stracił na wartości prawie 0,7 proc., a Shanghai Composite poszedł w dół o 0,5 proc. Niewielkie wzrosty miały miejsce jedynie w Bombaju i na Tajwanie.

Główne giełdy europejskie zaczęły dzień od niewielkich spadków. W Paryżu i Frankfurcie indeksy traciły po 0,3-0,4 proc., londyński FTSE zniżkował o 0,1 proc. Do południa niewiele się działo. Dopiero druga część dnia przyniosła poprawę nastrojów, szczególnie na niemieckim parkiecie. DAX na plus wyszedł tuż przed publikacją danych zza oceanu, a gdy okazały się lepsze od oczekiwań, doznał jeszcze przyspieszenia. Zwyżka nie była jednak zbyt imponująca. Sięgała zaledwie 0,3 proc. Tuż po godzinie 16.00 paryski CAC40 zyskiwał 0,6 proc. DAX rósł o 0,8 proc., zaś FTSE o 0,2 proc.

Waluty

Wspólna waluta wciąż trzyma się mocno. Co prawda po wtorkowym zdecydowanym przekroczeniu poziomu 1,32 dolara dziś nieco traciła, jednak zdobyty wcześniej poziom skutecznie się bronił. Jedynie przez chwilę kurs euro spadł nieco poniżej niego. Nie widać zagrożeń przed wspólną walutą. W ostatnich dniach sporo zyskała, a nie zanosi się nawet na niewielką korektę.

Złoty ostatnio nieco traci na wartości. Już we wtorek dolar wyraźnie drożał, a dziś przed południem ta tendencja była kontynuowana. W najgorszym momencie za ?zielonego? trzeba było płacić 3,05 zł, jednak później nasza waluta odzyskiwała 2-3 grosze. Jeszcze mocniej tracił złoty wobec euro. Wspólną walutę wyceniano dziś nawet na 4,02 zł. Po południu większa część strat została odrobiona i kurs spadł na powrót poniżej 4 zł. Kurs franka zachowywał się nieco lepiej z punktu widzenia posiadaczy kredytów w tej walucie. Po przedpołudniowej zwyżce do nieco ponad 2,92 zł spadł pod koniec dnia poniżej 2,9 zł.

Podsumowanie

Na rynkach daje się odczuć atmosferę niepewności i wyczekiwania na bardziej zdecydowane impulsy. Na razie publikowane dane makroekonomiczne ich nie dostarczają. Inwestorzy zawieszeni są między nadzieją a obawami. A obaw o perspektywy globalnej gospodarki nie brakuje. Znów odżywają nadzieje na to, że Fed wkroczy do akcji i dodrukuje trochę pieniędzy. Jeśli te rachuby okażą się trafne, możemy mieć do czynienia z falą optymizmu, która może wynieść indeksy na nowe szczyty. Tylko co będzie później?

Roman Przasnyski

Główny Analityk Gold Finance

Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Dowiedz się więcej na temat: WIG | W dół | handel | WIG20 | inwestorzy | plus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »