Reklama

W Europie skromne wzrosty na koniec spadkowego tygodnia

Wczoraj na Wall Street indeksy kończyły notowania na skromnych plusach, a obroty były umiarkowane. Uspokojenie nastrojów na rynkach, które obserwujemy w ostatnich dniach tygodnia objawia się m.in. spadkami rentowności długu Włoch (rentowności 10 - letnich benchmarkowych papierów spadają drugi dzień z rzędu o ponad 20 pb i kształtują się na poziomie 6,3 proc.) oraz wyhamowaniem wzrostów indeksu dolarowego.

Dziś wzrastają również europejskie indeksy, jednak w większości przypadków o mniej niż 1 proc. W perspektywie tygodnia główne indeksy strefy euro zanotują kilkuprocentowe obniżki. Bazowym scenariuszem na sesję amerykańską są również skromne wzrosty. Oporem będą okolice 50 okresowej średniej ruchomej (1227,7 punktów), wsparcie z kolei wyznacza poziom 38,2 proc. zniesienia Fibonacciego wzrostów z października, który usytuowany jest na poziomie 1209 punktów.

Reklama

W listopadzie wykorzystanie mocy produkcyjnych w amerykańskiej gospodarce wyniosło 77,8 proc. i było tym samym o 10,5 pkt proc. wyższe niż w czerwcu 2009 r., na który przypada koniec ostatniej recesji. Mimo upływu ponad dwóch lat przy rekordowo niskich stopach procentowych i dwóch programach ilościowego luzowania polityki monetarnej i programie wydłużenia średniej zapadalności portfela aktywów Fed, na poziomie o około 2,5 pkt proc. niższym od długoterminowej średniej.

Dodatkowo wskaźniki wyprzedzające sugerują wyhamowanie dynamiki PKB, która w horyzoncie całego roku jest przecież na niezadowalającym poziomie. Amerykańska gospodarka rozwijała się w III kwartale w zannualizowanym tempie 2,0 proc. W ujęciu rok do roku dynamika PKB wyniosła 1,5 proc. Każda z czterech ostatnich recesji odnotowanych od początku lat 80. przez National Bureau of Economic Research rozpoczynała się w kwartale, bądź tez była poprzedzana przez okres, w którym dynamika PKB w ujęciu rocznym spadła w okolice ostatniej wartości.

Przy bezrobociu, które mimo mocnego listopadowego spadku jest tylko1,5 pkt proc. poniżej szczytu z 2009 roku i bardziej gołębim składzie Fed w 2012 roku (prawo głosu trąca m.in. Fischer i Plosser) rośnie prawdopodobieństwo uruchomienia kolejnej rundy ilościowego luzowania. W tym kontekście bardzo ważne są dzisiejsze dane dotyczące poziomu cen w USA, gdyż niesłabnąca presja inflacyjna będzie argumentem przeciwko luzowaniu. Konsensus zakłada, że inflacja CPI wzrosła w listopadzie o 0,1 proc. m/m. Średnie ceny paliw w listopadzie były tylko minimalnie niższe niż w październiku, tylko nieznacznie zniżkowały również globalne ceny żywności, zatem istnieje szansa, że inflacja nie wzrośnie.

Choć skuteczność ilościowego luzowania jako środka pobudzającego koniunkturę jest przedmiotem kontrowersji, to na pewno pozytywnie wpłynęłoby na rynki ryzykownych aktywów. Należy jednak pamiętać, że ogłoszenie kolejnych rund skupu słabiej wpływało na krzywą rentowności, gdyż mniejszy był element zaskoczenia, pojawiały się też sceptyczne oceny polityki Fed. Co więcej, oddziaływanie na już teraz wyjątkowo niskie dochodowości na długim końcu krzywej rentowności długu poprzez zmniejszanie podaży papierów skarbowych może okazać się bardzo trudne.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | wzrosty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »