Reklama

W nadziei na odbicie

Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem oczekiwań na wystąpienie szefowej Fed, Janet Yellen, przed Izbą Reprezentantów. Inwestorzy już od rana liczyli na scenariusz umiarkowanie gołębiej prezes, która wsparłaby notowania światowych indeksów, gdzie w ostatnich dniach byliśmy świadkami ogromnych spadków.

Było pewne, iż wystąpienie Yellen będzie musiało być niezwykle wyważone. Zbyt gołębi komunikat mógł utwierdzić inwestorów w przekonaniu o naprawdę dużych zagrożeniach dla globalnego wzrostu. Z kolei zignorowanie negatywnych czynników i zapowiedź dalszych podwyżek stóp procentowych również mogłyby okazać się sygnałem sprzedaży na światowych rynkach.

Wobec tego, zgodnie z oczekiwaniami, w swoim wystąpieniu Janet Yellen podkreśliła pozytywne czynniki wewnętrzne w amerykańskiej gospodarce, takie jak niska stopa bezrobocia oraz wzrost aktywności gospodarczej. Szefowa Fed pozytywnie wypowiedziała się także na temat ścieżki inflacyjnej, wyrażając wiarę w powrót inflacji do celu na poziomie 2 proc. po ustąpieniu negatywnego wpływu spadku cen surowców na poziom cen. Mimo to, nie zostały zignerowane negatywne czynniki zewnętrzne w postaci spowolnienia gospodarczego w Chinach oraz kontynuacji spadków na rynku surowców.

Reklama

Początkowa reakcja na wystąpienie Janet Yellen przyniosła spadki na światowych giełdach, jednak należy wziąć pod uwagę, iż inwestorzy pozycjonowali się przed wystąpieniem w ciągu całego dnia. Patrząc na notowania z nieco szerszej perspektywy, obserwujemy dziś dzienne wzrosty na niemieckim DAXie wysokości aż 2.75 proc., CAC40 rośnie o 2.85 proc., a FTSE 100 o 1.3 proc. Wobec tego wydaje się, iż Janet Yellen udało się nieco uspokoić rynki, pytanie na jak długo. Nastroje pogarszają wciąż spadające ceny ropy, które dziś osiągnęły kolejne, wieloletnie minima. Szansą na wzrost cen był dzisiejszy raport DOE dotyczący zmiany zapasów ropy, które spadły o 0.7 mln, jednak pozytywna reakcja na dane trwała jedynie kilka minut.

Wzrosty przez większą część dnia były widoczne również na WIG20, jednak ostatecznie polski indeks zakończył dzień 0.37 proc. pod kreską. Inwestorzy w Polsce już od kilku dni nie potrafią na stałe przebić się powyżej poziomu 1800 punktów, w okolicy którego znajduje się linia trendu spadkowego. Słabość byków na Książęcej może spowodować powrót do spadków na GPW.

Umiarkowane wzrosty na początku sesji są obecne również na giełdach w Stanach Zjednoczonych. Po półtorej godzinie handlu S&P500 rośnie o 0.77 proc. Amerykanom daleko do wzrostów osiągniętych dziś w Europie. W przypadku utrzymania takich nastrojów do końca sesji, długo wyczekiwane odbicie na giełdach może okazać się wyjątkowo krótkie.

Michał Papuga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »