Reklama

W oczekiwaniu na kolejne ważne wydarzenia

Po wielu atrakcjach jakimi usiany był koniec minionego tygodnia, rynkom należał się odpoczynek. Dzisiaj był on wyraźnie widoczny i bardzo dobrze wpisywał się w atmosferę oczekiwania na najważniejsze wydarzenia tego tygodnia, które uplasowane są dopiero w jego drugiej części. Handel był więc spokojny i jedynie w Warszawie byki z mieszanym skutkiem próbowały kontynuować wcześniejsze zwyżki.

Dzisiejsze kalendarium makroekonomiczne było względnie puste. Praktycznie jedyne istotne informacje dobiegały z Chin, gdzie część publikacji ujrzało światło dzienne jeszcze wczoraj, a kolejne dane poznaliśmy dzisiaj o wczesnym poranku. Generalnie publikowane informacje nie nastrajały optymistycznie, gdyż produkcja przemysłowa zwolniła do najniższego poziomu od ponad 3 lat, a dynamika zmian importu nieoczekiwanie spadła poniżej zera. W praktyce jedynym pozytywnym zaskoczeniem był wzrost sierpniowej sprzedaży detalicznej do 13,2 proc. w relacji rocznej, co było wynikiem kosmetycznie lepszym niż miesiąc wcześniej. Tym niemniej sam rezultat i tak był słaby na tle wieloletniej średniej i wpisywał się w obraz spowalniającej gospodarki Państwa Środka, gdzie PKB w tym kwartale zapewne wzrośnie o mniej niż 7 proc.

Reklama

Niektórzy gorsze rynkowe nastroje próbowali obwiniać chińskim publikacjami, ale wcale tak nie było. Sama atmosfera na parkietach akcyjnych do złych zresztą nie należała, gdyż w większości dało się zaobserwować niewielkie zmiany indeksów wokół piątkowych cen zamknięcia, które do niskich przecież nie należały. Z kolei słabe dane z Chin od dłuższego czasu są ignorowane na Zachodzie, gdyż powszechnie uważa się, że doprowadzą one do działań stymulacyjnych, których część już poznaliśmy.

W minionym tygodniu ogłoszono bowiem projekty infrastrukturalne o wartości ok. 2 proc. chińskiego PKB, co ma działać jako pakiet pomocowy dla gospodarki. Nie jest on tak duży jak w 2008 roku i niekoniecznie musi zakończyć się sukcesem, ale przynajmniej doprowadził do odbicia chińskich indeksów od kilkuletnich minimów. Ponadto część rynkowych plotek mówi o możliwości redukcji stopy rezerw obowiązkowych jeszcze w tym tygodniu, więc ciężko jest obwiniać Chiny za nieco gorszy dzień na parkietach.

GPW w tym środowisku radziła sobie całkiem nieźle i po neutralnym otwarciu widzieliśmy wyraźny ruch wzrostowy, który bardzo dobrze wpisywał się w kontynuację dobrych nastrojów z końca ubiegłego tygodnia. Sił na wiele jednak nie starczyło, a nikłe zmiany po naszej zachodniej stronie nie działały pomocnie, a wręcz nieco hamowały zapędy lokalnych byków, które widziane były jako wyjście przed szereg. Po udanej pierwszej godzinie obserwowaliśmy więc równanie do europejskiej średniej, co początkowo oznaczało zniżki, a później stabilizację. Owa stabilizacja przebiegała jednak na niewielkich plusach, co było wynikiem lepszym niż w Paryżu czy Frankfurcie. Ostatecznie dzień udało się zamknąć zwyżką indeksu krajowych blue chipów o 0,78 proc., co na poziomie indeksu szerokiego rynku - WIG - oznaczało drugie z kolei najwyższe zamknięcie od sierpnia minionego roku.

Mimo braku kontynuacji początkowego optymizmu nie można więc narzekać na kondycję rynku, który z lekkim optymizmem oczekuje na decyzję niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego oraz amerykańskiego Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Jeżeli obie te instytucje nie zaskoczą negatywnie, to byki mogą ponownie opanować parkiety w drugiej części tygodnia.

Łukasz Bugaj

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | oczekiwania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »