Reklama

W pobliżu następnego, lokalnego oporu

Ostatni okres przebiega pod znakiem raczej symbolicznych oscylacji cenowych. Bardzo często kreowane ruchy wzajemnie się wykluczają, co jest obrazem sporego niezdecydowania inwestorów. Tak więc generowane sygnały (oczywiście w ujęciu intradayowym) nie przedstawiają jakiejś dużej wartości, choć to jednak obóz byków mozolnie "przesuwa" kontrakty w kierunku północnym.

W porannej fazie wczorajszej odsłony doszło do kolejnego naruszenia strefy: 2135-2139 pkt, ale ta okoliczność nie stała się bodźcem wyzwalającym z rynku energię potrzebną do kreowania dalszej presji. Wręcz przeciwnie. Seria grudniowa powróciła do wymienionego zakresu i rozpoczęła się kilkugodzinna faza dryfowania w naprawdę wąskim przedziale zmienności.

Reklama

Zupełnie nie reagowaliśmy na dość żywiołowe zachowania niemieckiego indeksu DAX. Można zatem stwierdzić, że wtorkowe oznaki relatywnej siły względem Eurolandu ewidentnie gdzieś się rozproszyły. Również obroty generowane na rynku kasowym wskazywały na raczej defensywne usposobienie inwestorów.

W popołudniowym fragmencie notowań w zasadzie nic się na tym polu nie zmieniło. Generalnie dominował trend boczny, choć ostatecznie to właśnie w tej fazie notowań zostało ustanowione sesyjne maksimum cenowe.

W tym kontekście, analizując wykres w ujęciu krótkoterminowym, warto raz jeszcze wspomnieć o poziomie 2154 pkt (zniesienie 50.0%), który funkcjonuje również jako klasyczna bariera cenowa. Tak jak sugerowałem w poprzednich opracowaniach, być może dopiero ewentualne sforsowanie tej przeszkody zwiększyłoby dynamikę handlu. Kontrakty zbliżyły się wczoraj do wymienionego pułapu, ale do bezpośredniego starcia tutaj nie doszło. W przypadku wybicia w/w bariery popyt zyskałby jeszcze większą przewagę w ujęciu intradayowym, co w naturalny sposób powinno doprowadzić do testu bazowego klastra fibo: 2171-2175 pkt (wytyczonego na bazie 61.8% całej podfali spadkowej; potencjalnie istotną rolę może tutaj także odegrać median line).

Na pewno styl w jakim popyt odpowiada na wcześniejszy atak sprzedających stanowi powód do niepokoju. Warto zwrócić uwagę, że na przestrzeni pięciu ostatnich sesji transakcje są zawierane w obrębie czarnej świecy z 2 października. Działania inicjowane przez kupujących nie wykazują się zatem dużą determinacją, dlatego swego rodzaju lokalnym przełomem byłoby w moim odczuciu wybicie wspomnianego przed momentem pułapu 2154 pkt (doszłoby wówczas również do zanegowania silnej podfali spadkowej z 2 października).

Z kolei ruch powrotny przełamujący wsparcie 2124 pkt (zniesienie 38.2%) wskazywałby na stopniowe wyczerpywanie się potencjału wzrostowego rynku. Niewykluczone, że w następstwie tego wydarzenia podaż doprowadziłaby do załamania się całej podfali wzrostowej.

Paweł Danielewicz Analityk Techniczny, Makler

Santander Biuro Maklerskie pawel.danielewicz@santander.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »