Reklama

W rejonie: 2276-2280 pkt

Na wstępie warto przypomnieć, że w piątek (po słabym otwarciu) dość szybko doszło do konfrontacji w lokalnym węźle popytowym: 2276-2280 pkt. Przez moment wydarzenia rozgrywały się w tym właśnie rejonie, po czym kupujący wzięli się za odrabianie strat,

co znalazło swoje odzwierciedlenie w postaci testu pojedynczego zniesienia wewnętrznego 68.5% (poziom 2314 pkt). Dokładnie we wskazanym rejonie (z dodatkowymi wzmocnieniami na wykresie intradayowym) ruch wzrostowy wytracił swój impet.

Przypominam o tej sekwencji zdarzeń, gdyż poniedziałkowa próba wybicia wymienionego przed momentem oporu ponownie okazała się nieskuteczna. Obóz byków musiał tutaj uznać wyższość swojego przeciwnika i w efekcie kontrakty zaczęły stopniowo tracić na wartości (korespondowało to z obserwowanym od początku notowań postępującym wzrostem presji podażowej w Eurolandzie).

Reklama

Tak naprawdę to właśnie ten czynnik stał się bodźcem stymulującym sprzedających do podejmowania bardziej ofensywnych działań. Na efekty długo nie musieliśmy czekać. Seria grudniowa powróciła bowiem raz jeszcze do obszaru wsparcia: 2276-2280 pkt, gdzie rynek osiągnął stan względnej równowagi (relatywnie wąski zakres wahań cenowych).

Również w samej końcówce notowań transakcje były zawierane w tym właśnie rejonie (ewidentnie mieliśmy do czynienia z ruchem bocznym). Niepokoić mogło jedynie to, że tym razem (biorąc pod uwagę test wsparcia) kupujący zachowywali się defensywnie.

W dużej mierze należało to jednak wiązać z niekorzystnym dla kupujących rozwojem sytuacji na rynkach bazowych.

Tak jak sugerowałem we wczorajszych opracowaniach online, cały czas istnieje zatem zagrożenie związane z możliwością naruszenia/przełamania analizowanej zapory popytowej, co z punktu widzenia techniki wygenerowałoby lokalny sygnał słabości (bezpośrednim celem stałby się wówczas poziom cenowy 2251 pkt, czyli zniesienie 61.8% plasujące się dokładnie w środkowej części białego korpusu świecy).

Z wariantem kontynuacji ruchu spadkowego musimy również liczyć się w związku z kolejnym, fatalnym dla byków przebiegiem sesji za oceanem (przełamanie ważnego wsparcia na indeksie S&P500; szczegóły zaprezentuję w dzisiejszym komentarzu wideo). Co prawda

w ostatnim okresie na tle rynków bazowych wykazujemy się relatywną siłą, ale chociażby wczoraj dało się jednak zauważyć negatywny wpływ mocno osuwających się indeksów bazowych na poczynania naszych rodzimych inwestorów.

Paweł Danielewicz

Analityk Techniczny

Makler Santander Biuro Maklerskie

pawel.danielewicz@santander.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »