Reklama

Waszyngton wciąż w centrum uwagi

Z końcem minionego tygodnia wydawało się, że amerykańscy politycy być może już w trakcie weekendu dojdą do porozumienia i zakończą trwający od dwóch tygodni spektakl przepychanek. Tak się niestety nie stało, ale inwestorzy specjalnie się tym nie przejęli, szczególnie na GPW, gdzie o zwyżki cen akcji ostatnio nietrudno.

Podczas gdy jeszcze niedawno powszechne było narzekanie na słabość rodzimego parkietu względem Wall Street, tak teraz role wydają się odwracać. W minionym tygodniu indeks krajowych blue chipów sforsował bowiem linię tegorocznego trendu spadkowego, czym wyraził chęć przejścia do ofensywy i to mimo ciągłych negocjacji za Oceanem.

Reklama

Wspominany indeks WIG20 z impetem dotarł do okolic psychologicznego poziomu 2500 pkt., gdzie zapał do zakupów nieco zmalał, ale presja kupujących jest wciąż dobrze widoczna. Dzisiaj okazywała się ona w ten sposób, że początkowe niższe otwarcie wykorzystane zostało do zakupów. Na rynku dostrzec już powoli można mentalność kupowania wszelkiej, nawet tej najmniejszej korekty, więc dzisiaj o poranku niższe wyceny dla niektórych wydawały się "promocyjne". Obrót jednak duży nie był, co świadczyło o tym, że poważny kapitał bierze sobie oddech po spektakularnej akcji w minionym tygodniu.

Oddechu nie łapał jednak rynek spółek średnich, który wyszedł dzisiaj na nowe tegoroczne maksima, by tym samym potwierdzić rolę tegorocznego lidera we wzrostach przy Książęcej. Takie zachowanie mogło o tyle dziwić, że impulsów do tych zmian próżno było szukać. W Waszyngtonie impas trwa bowiem w najlepsze, a Demokraci wiedząc, że to ich oponenci są przez społeczeństwo obwiniani za budżetowe zamieszanie, nie chcą doprowadzić do łatwego kompromisu.

Republikanie idą bowiem na ustępstwa, ale nie chcą z całej batalii wyjść na tarczy. Jednocześnie 17 października, który uważany jest za ostateczny termin na porozumienie, zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nim możliwość pierwszej w historii technicznej niewypłacalności USA. Jak widać, na chwilę obecną tą groźbą mało kto się przejmuje, gdyż dominuje pogląd, że wzorem podobnych starć z przeszłości, uzgodniony kompromis ogłoszony zostanie na ostatnią chwilę.

Waszyngton nie był dzisiaj jedynym potencjalnym hamulcowym. Otóż na rynek napłynęły również dane z Chin, od których większym optymizmem nie wiało. Eksport we wrześniu nieoczekiwanie spadł bowiem o 0,3 proc. r/r, podczas gdy oczekiwano wzrostu o 6 proc. Co prawda lepiej poradził sobie import, ale słaba sprzedaż za granicą świadczyła o ciągle kruchym popycie globalnym.

Te wieści wstrzymywały jednak tylko kupujących za naszą zachodnią granicą, ale nie w kraju, gdzie WIG20 ostatecznie zyskał 0,4 proc. i gdyby nie słabszy fixing zamknąłby się najwyżej od stycznia tego roku. Tym samym powoli spełniane zostają życzenia artykułowane na początku roku, tyle że motorniczym wzrostów nie są spółki surowcowe, jak to miało miejsce równo rok temu, ale branża finansowa, która wyłania się na tegorocznego prymusa.

Łukasz Bugaj

Dowiedz się więcej na temat: tym | Ale | centrum uwagi | giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »