Reklama

WIG20 krok od mety

Inwestowanie pieniędzy na giełdzie nie należy do łatwych zadań. Mogą się przekonać o tym inwestorzy na GPW. Obecnie, kiedy czekamy na tegoroczny rekord notowań indeksu WIG20 cierpliwość inwestorów jest poddawana na ważny test wytrzymałości. Tak duża presja wywołuje duże rozchwianie emocji wśród handlujących.

Wczoraj ważna strefa wsparcia w rejonie 2560pkt. została dzielnie obroniona przez byki. Pomogły w tym istotne dane makro z USA. Spadła liczba pobrań o zasiłek dla bezrobotnych, a odczyt PKB za drugi kwartał okazał się wyższy, niż spodziewali się analitycy. Reakcja na publikacje wpłynęła optymistycznie na przebieg notowań nad Wisłą.

Dzisiejsze kalendarium również przedstawia się interesująco. Na tapecie znajdują się dochody i wydatki Amerykanów(godz.14.30) oraz nastąpi odczyt indeksu ISM dla przemysłu za wrzesień. Jeżeli publikacje pozytywnie zaskoczą rynek to będzie kolejny argument przemawiający za kontynuacją wzrostów na parkietach. Indeks największych spółek znajduje się już blisko szczytu. Linią obrony jest poziom 2570pkt.

Reklama

Na głównych rynkach walutowych w dalszym ciągu bez znaczących zmian. Kierunek trendu na parze euro dolar pozostaje jak najbardziej aktualny. Warto wspomnieć, że tendencja wzrostowa na rynku euro dolara kształtuje się już od początku września tego roku. W tym półroczu notowania tej pary walutowej ciągle zaliczają nowe maksima. Dziś również nie powinno zabraknąć kupujących. Póki co, nie pojawiają się żadne sygnały zmiany tej korzystnej dla byków sytuacji. Z kolei ciekawa zmiana zaszła na rynku funt dolar.

Po dość stabilnych wzrostach na początku czwartkowej sesji nastąpił silny zjazd kursu w dół. Takie zachowanie rynku jest bardzo dziwne. Niemniej, nadal znajdujemy się w trendzie wzrostowym, dlatego powrót na wrześniowe maksima jest prawdopodobny. Celem byków jest poziom 1,6000. Natomiast na rynku dolar jen nadal bez zmian. Wracamy do poziomu 82,85-83,00, czyli do strefy, gdzie Bank Japonii rozpoczął interwencję na rynku walutowym.

Media coraz głośniej mówią, że przeprowadzona przez Japonię w dniu 15 września, pierwsza od sześciu lat interwencja, kosztowała 2 bln JPY i kwota ta została wyrzucona w błoto. Spekuluje się, że Ministerstwo Finansów może ponownie zainterweniować, a wszystko po to, żeby nie stracić wizerunku.

Krzysztof Wańczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »