Reklama

"Window dressing" wspiera odbicie na rynku surowców

W dniu wczorajszym, pomimo bardzo słabych publikacji makroekonomicznych, surowce radziły sobie nadzwyczaj dobrze. Miedź zakończyła trwającą kilka dni serię spadkową, a "słaba" w ostatnim okresie ropa naftowa wybroniła swoje poziomy wsparcia.

Wczorajszy raport dotyczący amerykańskiego PKB w II kwartale nie był dużym zaskoczeniem, gdyż była to jedynie weryfikacja potwierdzająca wcześniejszą publikację słabych danych. Jednak odczyty mówiące o znacznym spadku zamówień na dobra trwałego użytku powinny były podciąć inwestorom skrzydła, podobnie jak opublikowane nieco wcześniej europejskie dane dotyczące koniunktury gospodarczej w strefie euro.

Brak reakcji rynków można tłumaczyć kilkoma czynnikami. Na pewno nie bez znaczenia jest fakt, iż dane odnoszą się do "zamierzchłej" już przeszłości, czyli do okresu sprzed uruchomienia programu luzowania ilościowego w polityce monetarnej USA (QE3). Inwestorzy mocno wierzą, że w najbliższych tygodniach program ten pomoże gospodarce, dlatego słabe wyniki wskaźników mogą pójść w zapomnienie. Drugim, istotniejszym według mnie czynnikiem jest fakt, iż dzisiejszy dzień jest ostatnim dniem sesyjnym w kwartale. Zazwyczaj w tym okresie dochodzi do wzrostów spowodowanych tzw. "window dressingiem", czyli "podciąganiem" kursów przez dużych graczy, takich jak fundusze inwestycyjne czy hedgingowe, dzięki czemu mogą się oni chwalić wyższą stopą zwrotu w danym okresie. Kolejnym powodem wzrostów mogła być informacja dotycząca interwencji Chińskiego Banku Ludowego, mająca na celu ożywienie tamtejszej, słabnącej gospodarki. Informacje napływające z Państwa Środka, będącego jednym z najważniejszych odbiorców miedzi oraz ropy naftowej, już od dłuższego czasu niepokoją inwestorów. Dlatego doniesienia o łagodzeniu polityki pieniężnej muszą spotykać się z pozytywną reakcją.

Reklama

W dniu dzisiejszym wzrosty mogą być kontynuowane, a liczne publikacje makro nie powinny znacząco wpływać na rynek. Oczekiwania względem podawanego dziś po popołudniu wyniku indeksu Chicago PMI oraz indeksu Uniwersytetu Michigan są pozytywne, a te dotyczące dochodów oraz wydatków Amerykanów - neutralne. Inwestorzy jednak w dalszym ciągu nie wiedzą, jak reagować na dane, a wyceną indeksów oraz surowców mogą dziś rządzić ci najwięksi gracze, dla których podstawą jest wynik kwartalny, którym będą się mogli pochwalić przed światem.

Maciej Leściorz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »