Reklama

Wirus się rozprzestrzenił...

​Niestety, tak jak przewidywali światowej klasy wirusolodzy, rozprzestrzenienie się koronawirusa było jedynie kwestią czasu. Najprawdopodobniej chińska epidemia zostanie wkrótce uznana przez WHO za światową pandemię, a jej skutki negatywnie wpłyną na światową gospodarkę.

Na przykładzie Chin widać, jak dużym ciężarem dla gospodarki jest zatrzymanie wirusa. Konieczność zamknięcia zakładów produkcyjnych oraz izolacja ludzi w domach, skutkuje spadkiem konsumpcji, spadkiem produkcji oraz gwałtownym zahamowaniem turystyki.

Im dłużej trwa taka sytuacja, tym mocniej ucierpi wzrost gospodarczy, który w Chinach (w pierwszym kwartale) najprawdopodobniej będzie ujemny. Rodzi to duże ryzyko, że spowolnienie w sektorze przemysłowym, trwające już kilkanaście miesięcy, absolutnie się nie zakończy, a wręcz przeciwnie może się nasilić.

Reklama

Jeśli epidemia będzie dalej eskalować, to kwestią czasu jest pojawienie się nagłówków medialnych wieszczących recesję. Bez wątpienia, obecna sytuacja na świecie powinna negatywnie wpłynąć na nastroje inwestorów, które były skrajnie optymistyczne, czy wręcz euforyczne. Wraz ze zmianą sentymentu rynkowego, najprawdopodobniej inwestorzy zaczną uciekać do "bezpiecznych przystani" (wystarczy zobaczyć jak zachowywało się złoto w ostatnich dniach) oraz będą wyprzedawali ryzykowne aktywa (przede wszystkim spółki zaliczone do kategorii wzrostowych - z angielskiego growth).

Po czym można wnioskować, że wirus się rozprzestrzenił? Otóż, w przeciągu 48h zanotowano gwałtowny wzrost zachorowań w Korei Południowej. Dwa dni temu, liczba zarażonych koronawirsuem wynosiła niespełna 50 osób, a w ostatnich godzinach się potroiła.

Pacjent "zero" (za sprawą którego rozpoczął się gwałtowny wzrost zachorowań) uczestniczyć w wydarzeniu religijnym, w którym brało udział ponad 1000 osób. Wśród nich zdiagnozowano już 40 nowych przypadków zachorowań, więc można przypuszczać, że tak liczba gwałtownie wzrośnie w kolejnych dniach.

Ponadto, Japończycy rozpoczęli ewakuację Diamond Princess, na którym zdiagnozowano 600 zarażonych osób. Pozostałych 2,5 tys. osób, u których w przeciągu 14 dni nie pojawiły się objawy choroby, dostało zgodę na opuszczenie promu i rozjechało się po świecie.

Wśród tych pasażerów, którzy już opuścili wycieczkowiec, zdiagnozowano dwa, nowe zakażenia wirusem (dotyczyło to dwójki Australijczyków). Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że tych przypadków będzie przybywać, zwłaszcza, że część "zwolnionych" z kwarantanny pasażerów, od razu po opuszczeniu wycieczkowca, udała się do centrum Jokohomy, czyli 4 milionowej, japońskiej metropolii. Niestety, ale najprawdopodobniej kwestią czasu jest wybuch epidemii koronawirusa w Japonii.

Marcin Działek

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »