Reklama

Wybicie oporu i test następnej strefy fibo

Po okresie bardzo stonowanego handlu wczoraj doszło wreszcie do przełamania respektowanego ostatnio węzła podażowego fibo: 2171-2175 pkt. Co istotne i jednak dość charakterystyczne, po wybiciu strefa zaczęła pełnić rolę lokalnej zapory popytowej (zasada zmiany biegunów). Warto także podkreślić, że atak popytu nie był skorelowany z adekwatnym zachowaniem rynków bazowych. Wręcz przeciwnie. Popyt wykreował ruch w otoczeniu zdecydowanie słabiej zachowujących się wówczas indeksów europejskich.

W efekcie zrealizował się scenariusz bazowy. W opracowaniach podkreślałem bowiem, że w przypadku udanej próby ataku na wymienioną przed momentem zaporę podażową, bezpośrednim celem stanie się następne w kolejności zgrupowanie zniesień wewnętrznych: 2195-2200 pkt.

Reklama

Ostatecznie tak się właśnie stało, a klaster cenowy: 2195-2200 pkt okazał się finalnie również nieprzypadkowym rejonem na wykresie serii grudniowej. W końcówce notowań podaż zdołała tutaj zaakcentować swoją obecność.

Podsumowując, popyt wykorzystał wreszcie swoją niewielką przewagę techniczną w ujęciu krótkoterminowym i bez jakichś dużych problemów wykreował stosunkowo silny ruch cenowy. Zgodnie z założeniami bazowymi, jego impet wyczerpał się w przedziale cenowym: 2195-2200 pkt, czyli strefie wyznaczonej w oparciu o zniesienie 78.6 proc.

Z punktu widzenia techniki wybicie takiej przeszkody byłoby kolejnym wydarzeniem, odzwierciedlającym coraz większą siłę byków. Za logiczny scenariusz należałoby w tej sytuacji uznać opcję powrotu kontraktów do średnioterminowego węzła podażowego: 2226-2229 pkt. Trwałe przełamanie strefy: 2195-2200 pkt upoważniałoby również do spojrzenia na wykres przez pryzmat potencjalnego, dość rozległego układu harmonicznego ABCD.

Wczoraj przekonaliśmy się jednak, że podaż wykazuje się sporą aktywnością w rejonie zakresu cenowego: 2195-2200 pkt. Z tej perspektywy patrząc problem pojawiłby się jednak dopiero w momencie sforsowania lokalnej zapory popytowej: 2165-2168 pkt, czyli strefy zbudowanej przy pomocy dwóch, ale kluczowych zniesień: 23.6 proc. i 38.2 proc.

Takie połączenie współczynników fibo niejako z założenia podwyższa wiarygodność wymienionego rejonu cenowego. Można standardowo uznać, że ewentualny ruch kontrujący właśnie tutaj powinien wytracić swój impet. Gdyby zatem sugerowane założenie nie znalazło potwierdzenia w realnym handlu, podaż mogłaby z powodzeniem wykorzystać tę okoliczność. Najzwyczajniej wzrosłoby wówczas prawdopodobieństwo rozwinięcia się kolejnej podfali spadkowej (w razie potrzeby rozwinę ten wątek w opracowaniach online).

Paweł Danielewicz

Dowiedz się więcej na temat: kontrakty terminowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »