Reklama

Wyprzedaż akcji w Europie

Od początku tygodnia nad rynkami akcji wiszą czarne chmury. Rozpoczętą korektę miała szansę zatrzymać wczorajsza sesja na Wall Street, gdzie kilka dużych spółek ogłosiło swoje wyniki pobijające oczekiwania analityków. Wszystko jednak wskazuje na to, że wiadomości ze spółek dały tylko chwilowe wytchnienie i spadki mogą zostać kontynuowane. Indeksy generują bowiem coraz więcej technicznych sygnałów spadkowych, co prawdopodobnie uczyni rozpoczynający się miesiąc dość ciężkim dla inwestorów.

Optymizm inwestorów osiąga w ostatnim czasie szczytowe wartości, co powoduje, że rynki stają się bardzo wrażliwe na ewentualne rozczarowania. Ponadto zaczyna brakować pozytywnych bodźców do dalszych wzrostów, co składnia inwestorów do realizacji zysków. Do tego wczoraj inwestorzy poznali stanowisko Rezerwy Federalnej odnośnie dalszej polityki pieniężnej. Utrzymanie a nawet małe nasilenie jastrzębiej retoryki banku centralnego powoduje dalsze pogłębienie się przeceny na rynku obligacji, przez co rentowność amerykańskich 10-letnich papierów dłużnych wzrasta do 2.75 proc. Wyższe rentowności to przede wszystkim większa żądana premia za ryzyko przez inwestorów, dlatego też obecna sytuacja na rynku długu może być jedną z przyczyn słabości światowych giełd.

Reklama

Wczoraj swoje wyniki finansowe opublikowały dwie spółki technologiczne Facebook i Microsoft, ale także Boeing i AT&T. W każdym przypadku wskaźnik ESP wyniósł więcej niż prognozował to rynek, chociaż sentyment inwestorów pozostał mieszany. Dziś ceny akcji obu spółek technologicznych osiągają nowe rekordowe poziomy jednak ogólny obraz rynku pozostaje dość ponury, a to ze względu na wydarzenia jeszcze sprzed otwarcia giełd w USA. Koło godziny 14:00 nastąpiło bowiem silniejsze tąpnięcie notowań niemieckiego DAX-a, które pociągnęło za sobą również inne europejskie indeksy. Benchmark naszych zachodnich sąsiadów przeceniony jest już o ponad 1.3 proc. Nieco mniejsze spadki widać we Francji (CAC40 - 0.5 proc.) i Hiszpanii (-0.6 proc.), natomiast włoski indeks FTSE MIB opiera się przecenie i rośnie ok. 0.1 proc.

Na sporym minusie zobaczymy także indeksy z GPW, gdzie akcje blue chipów tracą niecały 1 proc. Okazuje się zatem, że czwartek najlepiej zakończy się dla japońskiego NIKKEI, który niesiony słabością jena odbił 1.6 proc. w górę. W przypadku indeksów zza oceanu na otwarciu mogliśmy zobaczyć dość wyraźne spadki (0.2-0.4 proc.), jednak niecałą godzinę później indeksy zdołały już odrobić te straty i wyjść na minimalny plus. Dziś po sesji swoje wyniki finansowe zaprezentują kolejni giganci z nowojorskiej giełdy tacy jak:, Alphabet (Google), Amazon, Amgen, Apple, czy też Visa. Przed sesją natomiast swoimi wynikami pozytywnie zaskoczyła spółka Alibaba, której przychody wzrosły 57 proc. w ujęciu rok do roku, jednak akcje spółki tracą ze względu na ogłoszoną chęć przejęcia 33 proc. akcji Ant Financial.

Daniel Schittek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »