Reklama

Wyraźny wzrost presji podażowej

Wracając jeszcze do sesji poniedziałkowej warto przypomnieć, że kupującym udało się bez większych problemów dotrzeć do lokalnej zapory podażowej fibo: 1746-1750 pkt, skonstruowanej na bazie zniesienia 38.2 proc.

Kolejnego dnia nastąpiła próba wybicia tej strefy, ale akcja byków nie zakończyła się jakimś wymiernym sukcesem. Trudno było jednak również mówić o sukcesie strony podażowej. Brak reakcji ze strony sprzedających w tym charakterystycznym rejonie potwierdzał wyraźny wzrost aktywności popytu i fakt, że wydarzenia rozgrywają pod znakiem pełnej kontroli ze strony kupujących. 

Reklama

W tym kontekście przebieg środowej odsłony nie wniósł niczego nowego, ale dowiedzieliśmy się, że kupujący nadal mają ewidentne problemy z wybiciem oporu: 1746-1750 pkt. Obiektywnie można przyznać, że sesja miała bardzo niejednoznaczny charakter, bowiem w jej przedpołudniowej fazie dominowała podaż, ale w eksponowanym przeze mnie klastrze popytowym: 1711-1714 pkt doszło do lokalnego zwrotu rynkowego i seria grudniowa powróciła do analizowanej już przed momentem zapory podażowej fibo. 

Najciekawiej było jednak wczoraj. Z załączonej grafiki wynika, że to sprzedający ponownie dyktowali warunki gry, ale trudno było przewidzieć, że przybierze to aż tak dynamiczny i bezpośredni charakter. Tak więc w przedziale fibo: 1746-1750 pkt po raz kolejny ukształtował się punkt zwrotny i raz jeszcze ważną rolę odegrał lokalny przedział wsparcia: 1711-1714 pkt. Dokładnie tutaj bowiem podfala spadkowa wytraciła swój impet. 

Podsumowując, po udanym dla byków początku notowań - w respektowanym ostatnio klastrze fibo: 1746-1750 pkt doszło do lokalnego przesilenia. To teraz podaż dyktowała warunki gry, a styl w jakim to czyniła nie bardzo korespondował z wydarzeniami rozgrywającymi się na rynkach bazowych (popyt wykazywał się tam większą aktywnością). 

Sesja była zatem powieleniem specyfiki ostatnich odsłon, podczas których bardzo często mieliśmy do czynienia z przeciwstawnymi ruchami cenowymi. To z kolei sprawia, że w ujęciu krótkoterminowym zaczyna tak naprawdę dominować obecnie trend boczny, z górnym ograniczeniem w postaci znanego nam już dobrze klastra podażowego: 1746-1750 pkt. Z wykresu jasno wynika, że wybroniono wczoraj wsparcie: 1711-1714 pkt pełni tutaj rolę dolnego ograniczenia dla tej lokalnej konsolidacji.  

Na obecnym etapie wydarzeń trudno zatem mówić o konkretnym, negatywnym sygnale odwrotu. Oczywiście wczorajsze potknięcie byków sprawia raczej negatywne wrażenie, ale co istotne, kontrakty utrzymały się ostatecznie ponad intradayową zaporą popytową: 1711-1714 pkt. Tak jak sugerowałem we wczorajszym materiale wideo, dopiero jej negacja byłaby czynnikiem uprawdopodobniającym możliwość załamania się całego odreagowania, zapoczątkowanego w rejonie: 1622-1631 pkt (wcześniej warto byłoby także zwrócić uwagę na ciekawe wsparcie fibo: 1681-1685 pkt). 

Paweł Danielewicz

Dowiedz się więcej na temat: kontrakty terminowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »