Reklama

Wzrost bez obrotów

Po wzrostowym piątku w USA, europejskie parkiety zaczęły wczorajszą sesję niezłych nastrojach. Pozytywny sentyment nie utrzymał się jednak długo, a jednym z czynników, które ożywiły podaż, było pogorszenie na amerykańskich kontraktach. Indeksy zaczęły słabnąć, a część z nich zeszła poniżej poprzednich zamknięć.

Niedługo po południu nastąpiło wyhamowanie, a popyt przystąpił do odrabiania strat, ale nie było to wyraźniejsze odbicie, lecz powolna wspinaczka do góry. Początek za oceanem niewiele zmienił i nie wyznaczył Europie wyraźniejszego kierunku.

Reklama

WIG20 otworzył się wzrostem, ale szybko zaczął tracić, tym bardziej że w pobliżu był opór na 2337 pkt. Po powrocie na minus, kolejnym celem spadków stała się granica 2300 pkt. jednak jej naruszenie zmobilizowało popyt, a pomogły mu nieco lepsze nastroje na innych giełdach. Do końca sesji trwało odrabianie strat i mimo uspokojenia w końcówce zamknięcie wypadło na plusie. Zwyżka nie zmieniła w większym stopniu sytuacji, zwłaszcza że nie została poparta obrotami.

Skuteczny pozostaje też opór na 2337 pkt., a jest to dopiero pierwsza z ważnych barier, z którymi musi uporać się popyt, chcąc myśleć o mocniejszych sygnałach kupna. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, gdyż nerwowość i niepewność są ciągle duże, o czym świadczy choćby wczorajsza reakcja na lepsze dane z rynku nieruchomości w USA.

opracowali: Kamil Grabczuk, Jacek Buczyński

Dowiedz się więcej na temat: wzrosty | USA | popyt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »