Reklama

Wzrost w końcówce trudnego miesiąca

Piątkowe notowania na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie kończyły nie tylko tydzień, ale również miesiąc i w każdej z tych perspektyw zakończenie daje nieco inny obraz rynku największych spółek.

Z kronikarskiego obowiązku należy odnotować, iż po sennej w sumie sesji WIG20 zyskał dziś 1,4 procent, na co znaczący wpływ miał końcowy fixing, który nie tylko wypchnął indeks na dzienne maksima, ale jeszcze podniósł skokowo obrót do 761 mln złotych. Zwyżka była jednak przedłużeniem dobrej postawy rynku w dniu wczorajszym, który był w pewnym sensie przesileniem w nastrojach za sprawą ożywienia popytu na akcje banków. W efekcie WIG20 zyskał w tydzień 3,1 procent, co znalazło przełożenie na pozytywny obraz rynku na wykresie o kompresji tygodniowej. Owocem zwyżki jest biały korpus, który dobrze uzupełnia świecę z dolnym cieniem wykreśloną w tygodniu poprzednim. Zwolennicy japońskich technik analitycznych zobaczą w tym układzie wskazanie gotowości rynku do odwrócenia trendu spadkowego. Niestety, w kontrze do tego obrazu stoi perspektywa miesięczna, w której WIG20 zanotował stratę o 4,2 procent, co przełożyło się na dziewiąty z rzędu miesiąc przeceny. W takiej kompresji wykres doskonale pokazuje skalę trudności przed jaką staje popyt, gdyby kupujący chcieli zanegować wielomiesięczną bessę. Nie ma wątpliwości, iż w perspektywie miesięcznej podaż zachowała przewagę i kupujący mają ciągle przed sobą zadanie wykreowania jakiegoś sygnału zakończenia trendu spadkowego.

Reklama

Adam Stańczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »