Reklama

Z reakcją na zamachy w Paryżu

Dzisiejsza sesja odbyła się w cieniu piątkowych zamachów terrorystycznych w Paryżu i zmuszała inwestorów do reakcji na nie.

Historia kazała sprzedawać ryzykowne aktywa na czele z akcjami i tak wyglądał początek sesji. Później jednak rozsądek zwyciężył, podobnie jak doświadczenie z poprzednich tego typu wydarzeń, które do poważnych reperkusji gospodarczych nie prowadziły.

Świat pierwszy raz zetknął się z nowożytnym skoordynowanym atakiem terrorystycznym na dużą skalę 11 września 2001 roku i wówczas reakcja głównych indeksów giełdowych była potężna i wynosiła od 5% do 8%, a Wall Street początkowo nawet nie funkcjonowała. Później po zamachu w Madrycie w roku 2004 zniżki indeksów giełd w Europie Zachodniej oscylowały wokół 3%. W tym roku już w styczniu doświadczyliśmy ataku na redakcję gazety "Charlie Hebdo", a działalność państwa islamskiego niemal codzienne nie daje o sobie zapomnieć.

Reklama

Skutego tego jest taki, że napięcie geopolityczne i terroryzm stały się czymś zdecydowanie bardziej powszechnym niż dekadę temu. W konsekwencji już początkowe straty na rynkach akcji były mniejsze niż w poprzednich latach i niewiele przekraczały 1%. Szybko zostały odrobione i lekko po godzinie handlu niemiecki indeks DAX się zazielenił. Zrobił to zresztą również francuski CAC40, co było większym zaskoczeniem, skoro ataki miały miejsce w Paryżu, w całej Francji ogłoszono stan wyjątkowy i zamknięto granice.

Tego typu działania w dłuższym okresie mogą oznaczać kres strefy Schengen, co korzystne z punktu widzenia inwestorów nie jest. Tym niemniej już kryzys migracyjny pokazał słabość Unii Europejskiej z poradzeniem sobie z geopolitycznymi problemami, więc inwestorzy są tego świadomi. Tym samym wykorzystali niższe wyceny na początku sesji do podkupienia akcji.

Nieco inaczej wyglądał obraz sesji na GPW, gdzie na światowe wydarzenia nałożyły się publikacje wyników spółek. Raporty za III kw. podawane są do dzisiaj i tradycyjnie największa ich liczba pojawia się ostatniego dnia.

Tym samym inwestorzy reagowali na rezultaty spółek i nie była to miła reakcja. Świadczy o tym bardzo słabe zachowanie indeksu małych spółek, który stracił aż 1,4%, co nie jest częstym widokiem.

Małe spółki w ostatnim czasie zyskiwały na wartości, więc miały z czego spadać i dzisiaj zaobserwowaliśmy realizację wcześniejszych zysków. Inaczej przebiegała sesja w przypadku spółek największych, które w ostatnim czasie żadnych wzrostów nie doświadczyły, tylko spadek poniżej kluczowego poziomu 2000 pkt. Dzisiaj początkowo straty zostały pogłębione, ale później na fali lepszych nastrojów w Europie zostały one zniwelowane do 0,4%, co i tak jest złym wynikiem i gorszym od otoczenia. Teraz inwestorzy czekać będą na expose dzisiaj powołanego premiera.

Imię i nazwisko autora: Łukasz Bugaj, CFA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »