Reklama

Zawieszenie broni może być mylące

Informacja o zmianach indeksów na Wall Street i WIG20 wynoszących setne części procenta jeszcze we wtorek brzmiałaby jak bajka. W środę stała się faktem. Raczej na krótko. Byki i niedźwiedzie z pewnością coś uknują.

Środowe rozchwianie nastrojów widoczne na europejskich parkietach, udzieliło się także giełdzie nowojorskiej. DAX przebywający w ciągu dnia dystans 150 punktów, liczące 100 punktów zmiany CAC40 czy 25 punktowe wahania S&P500 to już co prawda tylko cień dynamiki, którą widzieliśmy jeszcze niedawno, ale nagłych zwrotów sytuacji było więcej niż poprzednio. Interesujący był podział sił na naszym kontynencie. Indeks w Paryżu nie patrząc na kompanów z Frankfurtu i Londynu szedł w górę w towarzystwie Bukaresztu, Budapesztu i Moskwy. Frankfurt i Londyn zniżkowały pospołu z Sofią, Bratysławą i Atenami. Nadpobudliwe zazwyczaj Ryga i Tallin wczoraj rosły statecznie po 0,4 proc. Rynek jaki jest każdy widzi, a logiki w tym chwilowo nie ma i nie należy na siłę się jej doszukiwać.

Reklama

Zróżnicowanie widać też było w Warszawie. WIG20 wzorował się na najsłabszych. Wskaźniki małych i średnich spółek trzymały się europejskich liderów, na finiszu nawet ich wyprzedzając. mWIG40 i sWIG80 siłę demonstrują od kilku dni. Od dołka z 10 sierpnia ten pierwszy zyskał 13 proc., indeks maluchów wzrósł o 12 proc., a WIG 20 o niecałe 9 proc. Może to kwestia mocniejszego odreagowania wcześniejszych silnych spadków na rynku małych i średnich spółek, a może presji inwestorów zagranicznych na blue chipy, wyprzedających je w obawie przed słabnącym złotym i ucinających rosnące straty.

Wall Street od równowagi sił byków i niedźwiedzi się zaczęła i remisem zakończyła. W międzyczasie S&P500 rosnąc o 1,3 proc. przekroczył 1200 punktów, mogące uchodzić za tymczasowe górne ograniczenie terytorium, po którym byki mają prawo się poruszać. Zwyżka z pierwszych godzin handlu zakończyła się zjazdem o prawie 25 punktów, czyli o 0,7 proc. poniżej wtorkowego zamknięcia. Fakt, że na koniec dnia indeks powrócił poniżej 1200 punktów potwierdza znaczenie tego poziomu. Zwolennicy wykresów świecowych od razu widzą, że inwestorzy nie wiedzą co robić, o czym świadczy mizerny korpus i długie cienie z dołu i z góry. S&P500 zyskał ostatecznie 0,09 proc., a Dow Jones 0,04 proc. Dla przypomnienia, WIG20 spadł w środę o 0,01 proc.

Dziś tak spokojnie raczej nie będzie. Emocji mogą dostarczyć dane o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, sprzedaży domów na rynku wtórnym oraz wskaźnika aktywności gospodarczej w rejonie Filadelfii. Analitycy mają wobec nich lekko optymistyczne oczekiwania. Zawód może być kosztowny dla posiadaczy akcji.

Niepokój już na początku sesji mogą wzbudzić informacje z Azji, gdzie zdecydowanie przeważały spadki. Na godzinę przed końcem handlu Nikkei tracił 1 proc., w Szanghaju indeksy spadały po 0,7-0,8 proc. Na Tajwanie i w Korei zniżki przekraczały 1,5 proc. Kontrakty na amerykańskie indeksy szły w dół po 0,5 proc. Punkt wyjścia nie jest więc dla byków korzystny.

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ

Roman Przasnyski, Open Finance

Dowiedz się więcej na temat: WIG20 | wall

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »