Reklama

Zawieszenie w oczekiwaniu na dane

Środowe notowania na rynku warszawskim odbywały się w sprzyjającym dla popytu kontekście. Sygnał kompromisu wysłany przez rząd włoski do Unii Europejskiej w sprawie deficytu budżetowego obniżył awersję do ryzyka i pozwolił szukać zwyżki razem z innymi rynkami. W efekcie rozdanie zaczęło się dla WIG20 od kolejnej w serii luki, tym razem wzrostowej, na bazie której rynek zbudował powrót indeksu w rejon 2300 pkt.

Ulokowanie średniej na poziomie, który można określić środkiem kilkudniowej konsolidacji, sprzyjało wyciszeniu, ale też mocna zwyżka WIG20 o blisko 1 procent nie zachęcała do dalszego pchania cen na północ. Efektem było poszukanie konsolidacji i czekanie na dane z amerykańskiej gospodarki. Zarówno odczyt ADP, jak i indeksu ISM dla usług pobiły prognozy i znacząco podniosły napięcie przed piątkowymi danymi Departamentu Pracy. Jednocześnie sygnalizowały, iż sygnały zadyszki na ścieżce wzrostu i potencjalnego spadku presji inflacyjnej są w danych reprezentowane w mniejszości, co pozwalało oczekiwać wzrostowych sesji w USA i podtrzymania dobrej atmosfery w Europie.

Reklama

Nie ma jednak wątpliwości, iż dzisiejsza zwyżka WIG20 o 0,8 procent ma w sobie element zakładu, iż piątkowe dane Departamentu Pracy nie wystraszą świata mocnym wzrostem płac i nie wesprą jastrzębiego skrzydła Fed w naciskaniu na radykalniejsze zacieśnienie w polityce monetarnej w USA. Podobna sytuacja miała miejsce w lutym, gdy po fali mocnego optymizmu, giełdy znalazły się w dynamicznej korekcie - WIG20 stracił wówczas 20 procent. Dlatego z oceną dzisiejszego optymizmu warto jednak poczekać do piątku, by zobaczyć reakcje rynków bazowych i walut na raport, który jest znacznie bardziej cenotwórczy niż dane ADP.

Lokalnie patrząc, od końcówki lipca rynek warszawskich blue chipów znalazł się w układzie, w którym można odnotować tendencję do przeplatania dwóch tygodni wzrostowych WIG20, z dwoma tygodniami spadkowymi. Całość składa się na trend boczny, którego ważnymi punktami są rejony 2400 pkt. i 2200 pkt. Z tej perspektywy patrząc obecne zawieszenie WIG20 w rejonie 2300 pkt. idealnie wpisuje się w grę w środku konsolidacji, której zakończenie jest warunkiem zmiany układu na rynku już nie tylko w perspektywie dwóch czy trzech sesji, ale i kilku tygodni. Zawieszenie wymusza czekanie na przesilenie, które pozwoli policzyć się stronom rynku w nowym układzie technicznym.

Adam Stańczak

Dowiedz się więcej na temat: giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »