Reklama

Złoto: Atak gorących pieniędzy!

Inwestorzy, analitycy i komentatorzy prześcigają się w podnoszeniu prognoz długoterminowych, zaś najbardziej krewcy wspominają już o pięciu tysiącach dolarów za uncję.

Wygląda na to, że silna dynamika wzrostowa, którą wykazywało w ostatnich kilku miesiącach złoto (i srebro, które poniekąd rosło jeszcze żwawiej), utrzyma się w średnim terminie. Jeżeli uda się ustanowić odpowiednio wytrzymały poziom wsparcia powyżej tegorocznego maksimum, to w IV kwartale zobaczymy zapewne, jak żółty metal będzie atakować poziom 1350 dolarów.

W bardzo krótkim terminie należy zachować ostrożność, ponieważ ostatnio na rynku złota zapanowało coś w rodzaju histerycznego optymizmu - inwestorzy, analitycy i komentatorzy prześcigają się w podnoszeniu prognoz długoterminowych, zaś najbardziej krewcy wspominają już o pięciu tysiącach dolarów za uncję.

Reklama

To wiąże się z ryzykiem przyciągnięcia przez ostatnią falę wzrostów sporej ilości "gorących" pieniędzy - krótkoterminowych zakładów o kierunek wzrostu. Nieudana próba przebicia 1320 (poziomu oporu trendu długoterminowego) może spowodować korektę jeszcze zanim na rynku zdąży pojawić się kolejna grupa rozochoconych nabywców. Ostatecznie nie dalej jak w lipcu mieliśmy do czynienia z ośmioprocentową korektą bez załamania trendu wzrostowego, a na drodze w górę tego rodzaju potknięcia z pewnością będą się jeszcze zdarzać.

Przyczyny ostatniej fali wzrostów:

Utrzymujące się pogłoski o drugiej turze quantitative easing w Stanach Zjednoczonych sugerują, że stopy procentowe zostaną jeszcze przez jakiś czas utrzymane na rekordowo niskich poziomach, w rezultacie czego zmaleją koszty alternatywne posiadania złota;

Banki centralne po raz pierwszy od dwóch dziesięcioleci zostały nabywcami netto;

- kopalnie od jakiegoś czasu zamykają pozycje zabezpieczające, ponieważ sądzą, że w przyszłości ceny będą rosnąć, w efekcie czego potrzeba sprzedaży zabezpieczającej zostanie wyeliminowana;

- utrzymujące się obawy o stan finansów publicznych słabszych państw europejskich;

- rozchwiany rynek akcji, na którym potencjał zysków wydaje się ograniczony;

- przekonanie o zbliżającym się długim okresie słabości dolara związanym z tym, że gospodarka Stanów Zjednoczonych zakopała się w błocie;

- wysoka aktywność nabywców jednostek funduszy ETF bazujących na fizycznie istniejącym złocie;

- i wreszcie ostatni, choć nie najmniej istotny czynnik, a mianowicie sprzyjający wzrostom kursów złota słaby dolar - złoto wyceniane w euro we wrześniu radziło sobie gorzej, co świadczy o tym, że metal ten próbuje sobie poradzić ze spadkiem dolara.

Wpływ na inne klasy aktywów:

- wzrosty cen złota wywarły największy wpływ na ceny srebra, które w zeszłym miesiącu również szybko rosły i dotychczas przyniosły zwrot o 10% przekraczający rentowność inwestycji w złoto. Srebro nazywa się często "złotem ubogich" - jest to również metal przemysłowy. Połączenie zakupów dokonywanych przez inwestorów z uzupełnianiem zapasów przez firmy przemysłowe sprawiło, że ceny srebra zaczęły rosnąć.

- w obliczu ciągłego wzrostu cen akcje kopalni generalnie radziły sobie lepiej - zwłaszcza teraz, kiedy wiele z nich przestało ponosić koszty zabezpieczania zbytu produkcji, tym samym zyskując możliwość pełnego korzystania ze wzrostów;

- poza tym słabość dolara w ostatnich kilku miesiącach pomogła również innym surowcom wycenianym w dolarach - z pewnością stały się one bardziej atrakcyjne dla nabywców zagranicznych.

Ole Sloth Hansen, starszy menedżer ds. kontraktów CFD i produktów notowanych, Saxo Bank

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »