Reklama

Zwycięstwo Putina powstrzymało korektę

Zwycięstwo Władimira Putina w wyborach prezydenckich w Rosji dla nielicznych obserwatorów jest niespodzianką, ale nie można tego samego stwierdzić o inwestorach obserwując ich pierwszą reakcję na nieoficjalne wyniki.

Rosyjski indeks giełdowy RTS w poniedziałek po południu, gdy na całym świecie realizowano zyski, rósł o ok. 1,5 proc. i znajdował się o ponad 5 proc. wyżej niż przed tygodniem. Jest to tym bardziej warte uwagi, że mimo lekkiego osłabienia rubla względem euro i dolara oraz przeceny gazu ziemnego na rynku surowców o ponad 4 proc., spółką w największym stopniu ciągnącą w górę rosyjski indeks był Gazprom.

Nasz WIG20 tuż po rozpoczęciu sesji spadł poniżej poziomu 2300 pkt. (-1 proc.), co było bezpośrednią reakcją na słabe odczyty indeksów PMI dla sektora usług w strefie euro i Niemczech. W obu przypadkach pogorszeniu uległy nastroje przedsiębiorców w tym najważniejszym segmencie zachodnioeuropejskiej gospodarki. Korekta na rynku eurodolara oraz na głównych rynkach akcji wyhamowała nieco po opublikowaniu kolejnych ważnych danych - sprzedaż detaliczna w strefie euro i amerykański indeks ISM dla sektora usług wypadły lepiej od oczekiwań ekonomistów.

Reklama

Na początku tygodnia złoty kontynuował rozpoczęty w ubiegłą środę odwrót w względem większości walut. O tym, jak wielkie znaczenie dla naszej waluty ma obecnie zachowanie pary EUR/USD może świadczyć fakt, że gdy na głównym rynku inwestorzy zaczęli realizować zyski i pozbywać się euro na korzyść dolara, złoty znacznie dynamiczniej osłabiał się właśnie względem amerykańskiej waluty. W poniedziałek kurs zielonego był w pewnym momencie o 10 groszy wyżej niż trzy sesje temu, natomiast euro podrożało się od ostatniego dołka zaledwie o ok. 4 grosze. W krótkim terminie po tak znaczącej korekcie można spodziewać się, że złoty odrobi część strat do dolara.

O tym, czy na wykresie pary dolar-złoty obserwujemy właśnie zmianę średnioterminowego trendu, czy tylko przerwę przed rozpoczęciem kolejnej fali spadkowej (jak w pierwszej połowie lutego), przekonamy się w pierwszej kolejności po stylu, w jakim inwestorzy będą testować strefę 3,08 - 3,11 PLN. Problemy ze sprowadzeniem kursu dolara poniżej tego poziomu mogą pojawić się w środę, zwłaszcza w sytuacji, gdy przedstawiciele RPP złagodzą nieco stanowisko odnośnie możliwej podwyżki stóp procentowych (np. ze względu na pogarszającą się sytuację na rynku pracy). Jednocześnie ogłoszenie wyników restrukturyzacji długu przez Grecję oraz brak nowych inicjatyw ze strony EBC może być dla inwestorów argumentem do wyprzedaży wspólnej waluty wobec dolara. W takich warunkach, w perspektywie tygodnia, kurs dolara może znaleźć się w okolicy następnego istotnego poziomu oporu - 3,18 PLN. W przeciwnym wypadku spadek kursu dolara poniżej 3,08 PLN trzeba będzie uznać za powrót do głównego trendu otwierający drogę do ataku na najniższe poziomy od listopada 2011 r.

Łukasz Wróbel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »