Reklama

Zyski banków w USA powinny podnieść się o 100 procent

Utrzymuje się ogromna odporność rynków akcji na niekorzystne wiadomości. Dotyczy to szczególnie amerykańskiego parkietu, który wczoraj na początku sesji znalazł się w niewielkich opałach, ale po godzinie handlu udało się kupującym opanować sytuację.

Do końca dnia niewiele się już stało. Kolejny dzień zatem giełda w USA pozostawała w klinczu i nie mogła ruszyć się z miejsca. Cały czas ściera się przekonanie, że ilość kapitału na rynkach finansowych jest tak duża, z opcją, że nie ma się co przejmować oznakami ochłodzenia koniunktury gospodarczej. Trafnie do obecnej sytuacji odniósł się wczoraj znany inwestor giełdowy Marc Faber mówiąc, że jest niekorzystnie nastawiony do wszystkich klas aktywów, ale lepiej mieć teraz akcje niż obligacje. Jest przekonany, że rynki finansowe zbliżają się do zwrotnego punktu, od którego stopy procentowe zaczną rosnąć, a w ślad za tym podnosić się będzie wartość dolara. Na tle mizernych stawek na rynku pieniężnym i przewartościowanych obligacji akcje i towary rzeczywiście jawią się jako atrakcyjna propozycja. Pytanie jednak, czy będą wykazywać się w warunkach spowolnienia gospodarczego realną siłą, czy tylko siłą relatywną względem rynku pieniężnego i obligacji.

Reklama

Dziś poznamy wyniki finansowe za III kwartał pierwszego dużego banku w USA. W ciągu dnia poda je JP Morgan. Oczekiwana jest poprawa zysku na akcję do 91 centów z 49 centów rok wcześniej. Banki są sektorem, który ma napędzać pokaźną dynamikę wzrostu zysków firm z indeksu S&P 500 za III kwartał. Oczekuje się ich wzrostu o ponad 100%.

Home Broker zwraca uwagę

Sygnały ze strony Rezerwy Federalnej o determinacji w podniesieniu inflacji nie są korzystne z punktu widzenia rynków nieruchomości, bo mogą doprowadzić do podniesienia kosztów kredytów hipotecznych

Amerykańskie giełdy wciąż pozostają odporne na gorsze wiadomości gospodarcze

Rynki nieruchomości

Bardziej zdecydowanie niż można się było spodziewać Rezerwa Federalna w minutes po posiedzeniu z 21 września wyraziła determinację w stymulowaniu gospodarki i zwiększeniu oczekiwań inflacyjnych.

Z punktu widzenia rynków nieruchomości to sygnał niejednoznaczny. Dodatkowe pieniądze pompowane w gospodarkę to na pierwszy rzut oka dobra wiadomość z punktu widzenia koniunktury na rynkach finansowych, w tym na rynkach obligacji, od których zależy oprocentowanie kredytów hipotecznych w USA. Jednak po zastanowieniu widać, że Rezerwa Federalna dała pierwszy bardzo mocny sygnał, że chce wzrostu inflacji i zwiększenia w ten sposób wydatków konsumentów. Wyższa inflacja to ogromne zagrożenie dla obligacji. Taką logikę było widać wczoraj, kiedy rentowność 10-latek w Ameryce nieco się podniosła. Gdyby funkcjonowała logika zadowolenia z perspektywy druku dodatkowych pieniędzy, rentowność powinna pójść w dół.

Katarzyna Siwek

Dowiedz się więcej na temat: bank | procent | Ale | USA | 100 | nieruchomości

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »