Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała w środę o zaatakowaniu trzech tankowców w cieśninie Ormuz i wystrzeleniu rakiet na bazę USA w Jordanii. Według Teheranu do eskalacji konfliktu dochodzi w odpowiedzi na uderzenia sił USA i Arabii Saudyjskiej w Iraku.
Ceny ropy rosną. Kolejna fala ataków na Bliskim Wschodzie po pięciu dniach przerwy
Ceny ropy naftowej wzrosły w środę po kolejnym wybuchu walk na Bliskim Wschodzie, który ożywił obawy o dostawy przez kluczową dla światowego transportu cieśninę Ormuz. W ostatnich dniach stawki spadły z poziomu nawet ponad 100 dolarów za baryłkę do ok. 72 dol.
W środę po godz. 6 rano baryłka ropy West Texas Intermediate kosztuje 82,60 dol. za baryłkę - w górę o 4,21 proc. Z kolei ropa Brent jest wyceniana po 87,81 dol. za baryłkę - wzrost o 4,42 proc.
Na rynku ropy naftowej powróciła zmienność
Jak poinformowało wojsko amerykańskie, na rynku ropy naftowej powróciła zmienność po tym, jak amerykańskie i saudyjskie samoloty bojowe przeprowadziły we wtorek ataki na wspieranych przez Iran bojowników w Iraku, którzy w ostatnich dniach przeprowadzili ponad dwadzieścia ataków dronów.
Siły zbrojne USA i Arabii Saudyjskiej przeprowadziły we wtorek uderzenia przeciwko wspieranym przez Iran terrorystom na terytorium. Jak dodano, był to odwet za ich ataki na siły USA i saudyjską infrastrukturę energetyczną. Związane z Teheranem irackie Siły Mobilizacji Ludowej (PMF), stanowiące część państwowych sił bezpieczeństwa, potwierdziły ofiary w swoich szeregach i zniszczenia budynków, potępiając naloty jako "niebezpieczną eskalację" oraz naruszenie suwerenności Iraku. Jemeńscy rebelianci Huti ogłosili z kolei zestrzelenie saudyjskiego drona zwiadowczego nad prowincją Sada.
Obecna eskalacja na Bliskim Wschodzie to ciąg dalszy konfliktu zbrojnego, który rozpoczął się 28 lutego atakiem Izraela oraz Stanów Zjednoczonych na Iran.














