Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że spółka Mobile Marketing Center, która sprzedaje kursy językowe online, wprowadza konsumentów w błąd, m.in. sugerując istnienie nieistniejących programów dofinansowania kursów językowych i ofertami rzekomo darmowych kursów (które, jak wskazuje UOKiK, były powiązane z obowiązkiem zakupu innych usług). W środę wydano komunikat, w którym poinformowano o nałożeniu na firmę kary w wysokości 2 mln 232 tys. zł.
UOKiK: Mobile Marketing Center wprowadza klientów w błąd
"Nie ma zgody na budowanie modelu biznesowego w oparciu o dezinformację i manipulację. Mobile Marketing Center kusiło konsumentów wizją bardzo atrakcyjnych, ale nieistniejących dofinansowań kursów oraz darmowymi ofertami, które okazywały się płatne. Takie praktyki rażąco naruszają zaufanie do rynku i uderzają w prawo konsumentów do rzetelnej informacji o cenie i produkcie" - zakomunikował prezes UOKiK Tomasz Chróstny, którego słowa cytowano w wydanym w środę komunikacie.
Urząd poinformował, że sprzedaż multimedialnych kursów językowych prowadzona była za pośrednictwem dwóch serwisów online. Ponadto z ustaleń UOKiK wynika, że firma sugerowała istnienie "Europejskiego Funduszu Wsparcia Nauki Języków Obcych i Edukacji". Zgodnie z tym programem konsumenci mieli rzekomo otrzymywać nawet 87-procentowe dofinansowanie kursów językowych. Problem w tym, że - jak zakomunikował urząd - taki fundusz nie istnieje ani nie istniał. W ocenie UOKiK przekazywanie takich informacji miały zbudować fałszywe wrażenie wyjątkowej promocji cenowej.
Urząd przyjrzał się też "darmowym" ofertom i poinformował, że klienci mogli otrzymać materiały za darmo, ale tylko wtedy, gdy kupili pełnopłatny produkt. Dodatkowo informacje o konieczności spełnienia tego wymogu były ukrywane lub niejasno komunikowane.
Kolejne zastrzeżenia dotyczą sprzedaży telefonicznej. Jak ocenił UOKiK, telemarketerzy mieli nie przekazywać jasnych komunikatów dotyczących danych firmy i handlowego celu rozmowy, a do tego pomijać informacje o prawie odstąpienia od umowy. Regulator wskazuje również, że firma uznawała umowy za zawarte już w trakcie rozmowy telefonicznej, choć zgodnie z prawem konieczne jest potwierdzenie zgody konsumenta na trwałym nośniku.
Wątpliwości wzbudziło również postępowanie w zakresie odstąpienia od umowy dotyczącej treści cyfrowych. UOKiK poinformował, że firma miała odmawiać klientom takiego prawa, uzasadniając negatywną decyzję aktywacją kodu dostępu do kursów. Jednocześnie urząd twierdzi, że wcześniej nie informowano o skutkach aktywacji.
Kolejne 420 tys. zł kary od UOKiK otrzymała osoba zarządzająca spółką; argumentowane jest to umyślnym dopuszczeniem do naruszeń. Decyzja urzędu dotycząca spółki jest prawomocna, a osoba zarządzająca odwołała się do sądu.













