18 sierpnia wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski skierował do Mety pismo w sprawie oszukańczych reklam na Facebooku i Instagramie. Spółka odpowiedziała w liście, którego treść udostępniono 26 sierpnia. Podkreśliła w nim m.in. konieczność wprowadzenia wielopoziomowego systemu kontroli i weryfikacji reklamodawców oraz zadeklarowała chęć spotkania w celu omówienia działań.
Jednak, jak napisał szef resortu na portalu X, korporacja nadal nie wskazała "przekonujących i skutecznych metod, zapewniających ochronę użytkowników". Gawkowski poinformował również, że wysłał do Komisji Europejskiej formalny wniosek o ukaranie platformy. "Zawnioskowałem o nałożenie na Metę kary w wysokości miliarda złotych" - przekazał.
Brzoska komentuje odpowiedź Mety. "Nie mieli odwagi podpisać"
O działania ze strony regulatorów zabiega również biznesmen Rafał Brzoska, który wystosował petycję o bezwzględne karanie gigantów technologicznych. Przedsiębiorca zaproponował, aby każda platforma internetowa zapłaciła karę w wysokości 150 procent przychodu uzyskanego ze sprzedaży danej, oszukańczej reklamy.
Brzoska odniósł się również do odpowiedzi spółki. "Nawet odpowiedzi nie mieli odwagi podpisać swoimi nazwiskami...jak to nazwać? Tchórzostwo pierwszej klasy..." - napisał na platformie X, dodając w nawiasie nazwiska osób, które, jego zdaniem, były autorami odpowiedzi.
250 mln euro kary? Brzoska: Tylko kwoty wielomiliardowe
O skali internetowych oszustw, deepfake'ach oraz odpowiedzialności platform społecznościowych Brzoska mówił również podczas konferencji prasowej, która odbyła się 27 sierpnia. Jak podkreślał, problem przestał być niszowym zjawiskiem, a za masową skalą internetowych przestępstw stoją duże korporacje, które czerpią z nich ogromne przychody.
Podczas briefingu przedsiębiorca odniósł się do propozycji ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, który wnioskował o nałożenie na Metę kary w wysokości 250 mln euro.
Brzoska podziękował ministrowi za zajmowanie się sprawą, ale jednocześnie ocenił, że kara tej wysokości może być niewystarczająca. - Mam nadzieję, że tu chodzi o 250 mln euro per kraj w Unii Europejskiej, bo tylko kwoty wielomiliardowe są w stanie zmusić Metę do jakiegokolwiek działania - powiedział.
Jak argumentował, wydatki Mety na lobbying oraz działalność jej ciał doradczych w Europie mogą być większe niż 250 mln euro rocznie, dlatego ewentualna kara powinna być dopiero początkiem działań.
Brzoska przedstawił również własną koncepcję sankcji. Jeżeli Meta rzeczywiście zarabia w Polsce ponad 20 mln zł dziennie na scamach, kara miałaby być powiązana z tymi przychodami.
- Jeżeli Meta zarabia 20 plus milionów złotych dziennie i musiałaby odprowadzić 20 z kawałkiem razy 150 proc. do polskiego budżetu czy do fundacji, które naprawiają szkody wyrządzone społeczne, to myślę, że ta kwota byłaby adekwatna do tego, aby po prostu zatrzymać ten scammerski ruch - stwierdził.
Rafał Brzoska uruchamia ScamWatch. Mówi o "dużym problemie"
Przedsiębiorca zapowiedział też kolejny etap akcji "150% Stop Scam", którym ma być uruchomienie narzędzia ScamWatch, czyli technologii do wykrywania oszukańczych reklam.
- Ostatnie wydarzenia, czy ostatni tydzień tak naprawdę pokazuje, że my jako społeczeństwo mierzymy się z naprawdę dużym problemem - mówił.
Przedsiębiorca wyjaśnił, że akcja "150% Stop Scam" ma doprowadzić do sytuacji, w której podmioty zarabiające na przestępstwach lub współpracujące z ich sprawcami będą ponosiły realną odpowiedzialność finansową.
- Są różne dzisiaj estymacje, ale mam nadzieję, że za kilka dni już będziemy w stanie przedstawić bardzo dokładny raport oparty na eksperckiej wiedzy, który będzie estymował jak wiele Meta zarabia w Polsce. Pierwszy szacunek, który widziałem, wskazuje na ponad 20 milionów złotych dziennie - przekazał.
Brzoska został także zapytany, czy próbował osobiście skontaktować się z Markiem Zuckerbergiem, aby przedstawić mu problem oszukańczych reklam.
- Wydaje mi się, że to nie ofiary powinny zabiegać o kontakt z kimś, kto jest oprawcą, ale to oprawca powinien kontaktować się z ofiarami - odpowiedział.
ZOBACZ TAKŻE: Jest odpowiedź Mety na żądania rządu. Brzoska: Mamy dość
Jak będzie działa ScamWatch? "Musieliśmy podejść do tego rozwiązania z innej strony"
Szczegóły działania systemu SkamWatch przedstawił współtwórca Bielik AI Sebastian Kondracki, który jest odpowiedzialny za projekt.
Jak wyjaśnił, samo zauważenie i zgłoszenie oszustwa nie wystarcza. Scam może występować w wielu wariantach, podczas gdy pojedyncze zgłoszenie zazwyczaj dotyczy tylko jednej reklamy. Dodatkowo kampanie oszustów mają bardzo krótki cykl życia. Według Kondrackiego często działają zaledwie dwa lub trzy dni, po czym są zamykane i automatycznie odtwarzane w zmienionej formie w innym miejscu.
Z tego powodu twórcy ScamWatch postawili na rozwiązanie wykorzystujące wiele współpracujących ze sobą agentów sztucznej inteligencji.
- My musieliśmy podejść do tego rozwiązania trochę z innej strony. To nie może być jeden system, tylko cały zespół agentów, można nawet powiedzieć: rój agentów, oczywiście opartych na sztucznej inteligencji, do analizy scamów - powiedział Kondracki.
Podczas konferencji wskazano również dwa rozwiązania, które zdaniem Brzoski i ekspertów zaangażowanych w projekt mogłyby ograniczyć skalę oszustw. Pierwszym jest weryfikacja płatników, a drugim niewpuszczanie do systemów reklamowych niezweryfikowanych domen.
- To są dwie proste rzeczy, które ujęliśmy w postulatach, które naprawdę zmniejszyłyby ten problem - wskazał Kondracki.










