Spis treści:
- Profilaktyka zdrowotna w Polsce kuleje. Pieniądze nie są jedynym problemem
- Zmiana finansowania ochrony zdrowia. Profilaktyka musi być bardziej opłacalna
- Polacy boją się profilaktyki. Problemy znacznie większe niż w wielu krajach
- POZ może uzdrowić nie tylko pacjentów, ale też system
- To się musi zmienić, żebyśmy wydawali mniej na leczenie
- Za chore społeczeństwo płaci cała gospodarka
W 2025 roku w Polsce oczekiwana długość życia wynosiła 78,4 roku. To o 2,7 roku mniej niż średnia wśród 38 państw należących do OECD - wynika z ubiegłorocznego raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju.
- Wskaźnik umieralności z przyczyn możliwych do uniknięcia jest w statystykach OECD i Eurostatu dzielony na dwa obszary: zgony, którym można zapobiec dzięki skutecznej profilaktyce oraz zgony, którym można zapobiec dzięki skutecznemu leczeniu. Łącznie daje to około 140 tys. zgonów rocznie. Wskaźnik ten jest wyższy niż średnio w krajach Unii Europejskiej - przyznaje w rozmowie z Interią Biznes dr hab. Iwona Kowalska-Bobko, prof. UJ, dyrektorka Instytutu Zdrowia Publicznego, kierowniczka Zakładu Polityki Zdrowotnej i Zarządzania.
Szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na zgony możliwe do uniknięcia dzięki skutecznej profilaktyce. - Jest ich ponad 88 tys. rocznie. Jeśli uświadomimy sobie, że tyle osób możemy uratować dzięki skutecznej profilaktyce, to tak, jakbyśmy ocalili miasto wielkości Kalisza - wylicza rozmówczyni.
Profilaktyka zdrowotna w Polsce kuleje. Pieniądze nie są jedynym problemem
Polska nadal wydaje na ochronę zdrowia wyraźnie mniej niż przeciętnie kraje OECD. W przeliczeniu na mieszkańca jest to ponad 4,2 tys. dol., wobec średnio blisko 6 tys. dol. w państwach OECD. Stanowi to 8,1 proc. PKB, w porównaniu do średniej 9,3 proc. w OECD. Jeszcze większa przepaść dotyczy profilaktyki. Na działania zapobiegające chorobom nasz kraj przeznacza zaledwie 1,7 proc. wszystkich wydatków na ochronę zdrowia, podczas gdy średnia OECD wynosi 3,4 proc.
Jednak - jak mówi nam prof. Kowalska-Bobko - same pieniądze skierowane na poprawę profilaktyki nie wystarczą, choć są ważne. - Bodźce finansowe mają duże znaczenie, ale świadczeniodawca musi rozumieć, że ten bodziec finansowy powinien być skierowany również na profilaktykę i że będzie z niej rozliczany - tłumaczy.
Zmiana finansowania ochrony zdrowia. Profilaktyka musi być bardziej opłacalna
Zdaniem dyrektorki Instytutu Zdrowia Publicznego w UJ potrzebna jest m.in. zmiana sposobu finansowania systemu. - W ochronie zdrowia stosuje się już modele rozliczania świadczeń, które uwzględniają osiągane efekty zdrowotne. Gdyby taki model został szerzej zastosowany także w podstawowej opiece zdrowotnej, profilaktyka mogłaby stać się bardziej opłacalna dla świadczeniodawców, ponieważ osiągnięcie określonych efektów zdrowotnych wiązałoby się z dodatkowym finansowaniem - ocenia ekspertka.
- Aby profilaktyka była skuteczna, musimy zadbać o to, by ludzie chcieli korzystać ze świadczeń profilaktycznych oraz by diagnostyka w tym obszarze nie była ograniczana. Profilaktyka musi stać się atrakcyjna zarówno dla świadczeniodawców, czyli odpowiednio wyceniona i finansowana, jak i dla pacjentów - dodaje.
Blokada w podejściu do profilaktyki jest niestety również po stronie ludzi. - Nie jest tak, że nie wydajemy na profilaktykę żadnych pieniędzy. Analizując raporty finansowe Narodowego Funduszu Zdrowia, widzimy, że zwroty środków od świadczeniodawców często dotyczą właśnie niewykorzystanych świadczeń profilaktycznych - zauważa kierowniczka Zakładu Polityki Zdrowotnej i Zarządzania.
Polacy boją się profilaktyki. Problemy znacznie większe niż w wielu krajach
Pojawia się więc pytanie: dlaczego ludzie tak rzadko korzystają ze świadczeń profilaktycznych? Przykładowo w Polsce badania przesiewowe w kierunku raka piersi wykonuje zaledwie 37 proc. kobiet, wobec 55 proc. średnio w krajach OECD. Jeszcze gorzej wygląda profilaktyka raka szyjki macicy - badania wykonuje jedynie 11 proc. kobiet. Z kolei - jak wynika z badania opinii i zachowań zdrowotnych Polaków przeprowadzonego przez Szpital Medicover - tylko 53 proc. Polaków kiedykolwiek wykonało profilaktyczne badanie prostaty.
Tymczasem problemy zdrowotne dotykające Polaków są znacznie większe niż w wielu rozwiniętych krajach w Europie czy na świecie. W 2025 r. nad Wisłą odnotowano 809 możliwych do uniknięcia hospitalizacji na 100 tys. mieszkańców - to znacznie więcej niż średnia OECD wynosząca 473 przypadki na 100 tys. mieszkańców.
Nie bierze się to jednak znikąd, co tym bardziej powinno zachęcać do robienia badań, a ryzyka, którym w dużej mierze można zapobiegać, widać jak na dłoni. W Polsce każdego dnia pali 17,1 proc. dorosłych, wobec 14,8 proc. średnio w OECD. Wyższe niż w większości krajów OECD jest także spożycie alkoholu - 10 litrów na osobę rocznie przy średniej OECD wynoszącej 8,5 litra. Jednocześnie 40 proc. dorosłych Polaków nie podejmuje wystarczającej aktywności fizycznej, podczas gdy średnia OECD to 30 proc. Dodatkowym obciążeniem pozostaje jakość powietrza - średnie narażenie na pył PM2,5 wynosi w Polsce 17,8 mikrograma na metr sześcienny, przy średniej OECD na poziomie 11,2 mikrograma.
- Badania pokazują, że osoby w określonych grupach wiekowych - 45+, 50+, 55+, czyli te, w których ryzyko wielu chorób zaczyna rosnąć - często rezygnują z profilaktyki, bo boją się, że np. zostanie u nich wykryta jakaś choroba. Strach jest bardzo ważną barierą. Dlatego konieczna jest edukacja społeczeństwa: obowiązkowe zajęcia edukacji zdrowotnej wprowadzane od września to dopiero pierwszy, ale niezbędny krok - ocenia prof. Iwona Kowalska-Bobko.
- Warto też inwestować w dobrze rozwiniętą medycynę pracy, z udziałem specjalistów, zdolnych skutecznie reagować na zagrożenia zdrowotne pracowników. Potrzebujemy też większej roli specjalistów zdrowia publicznego, którzy zajmują się profilaktyką i promocją zdrowia. Wydanie pieniędzy na tych ekspertów dziś może pozwolić uniknąć znacznie większych wydatków na leczenie w przyszłości - dodaje.
POZ może uzdrowić nie tylko pacjentów, ale też system
Kluczową rolę w poprawie profilaktyki odgrywa podstawowa opieka zdrowotna (POZ). - Im więcej kompetencji będziemy mieć w POZ, tym lepiej przełoży się to na zdrowie całej populacji - mówi nam dyrektorka Instytutu Zdrowia Publicznego UJ.
Ogromną rolę POZ dostrzega także OECD w swoim raporcie. Czytamy w nim, że "podstawowa opieka zdrowotna może ratować życie i pieniądze, jednocześnie wyrównując szanse i zapewniając bardziej równy dostęp do leczenia". Jednak w większości krajów OECD POZ nie wykorzystuje jeszcze w pełni tego potencjału.

"W obliczu przewidywanego niemal dwukrotnego wzrostu odsetka osób w wieku 65 lat i starszych do 28 proc. do 2050 roku, kraje OECD muszą zreorganizować swoje systemy opieki zdrowotnej, aby zapewnić skuteczniejszą i wysokiej jakości opiekę osobom długotrwale chorym na choroby przewlekłe, jednocześnie unikając zbędnego korzystania ze szpitali i usług specjalistycznych" - przyznaje wprost organizacja.
OECD wylicza, że lepsza i bardziej dostępna POZ:
- przekłada się na niższy wskaźnik hospitalizacji i korzystania z oddziałów ratunkowych;
- może zmniejszać potrzebę korzystania z kosztownych i trudno dostępnych placówek, takich jak izby przyjęć i szpitale;
- może opóźnić wystąpienie chorób przewlekłych i zmniejszyć śmiertelność;
- zmniejsza nierówności w dostępie do ochrony zdrowia.
W krajach OECD hospitalizacje z powodu chorób, którym w dużej mierze można zapobiec dzięki skutecznej POZ (m.in. cukrzycy, astmie, POChP, niewydolności serca i nadciśnieniu), odpowiadają za 5,8 proc. wszystkich dni leczenia szpitalnego. W 2016 r. takie możliwe do uniknięcia hospitalizacje kosztowały 38 krajów OECD łącznie 21,1 mld dol.
To się musi zmienić, żebyśmy wydawali mniej na leczenie
OECD zaleca, żeby w lokalnych przychodniach zatrudniać jak najwięcej specjalistów z różnych dziedzin, którzy mogliby proaktywnie angażować się w opiekę profilaktyczną, dostosowaną do potrzeb populacji, której służą. Za przykłady takich działań wskazuje m.in. Australię, Francję, Szwajcarię czy Stany Zjednoczone.
- Ważną rolę mają do odegrania np. farmaceuci - wskazuje prof. Kowalska-Bobko. - Mogą wykonywać przeglądy lekowe, wykrywać niekorzystne interakcje między lekami i wskazywać nieprawidłowości, które wpływają na skuteczność terapii. Takie działania mogą prowadzić do lepszych zaleceń terapeutycznych, a w konsekwencji do poprawy zdrowia pacjentów - podkreśla.
Ogromnym wyzwaniem w rozwoju POZ są jednak kadry i pieniądze. - Nie możemy zakładać, że w każdej placówce podstawowej opieki zdrowotnej od razu będziemy mieć dostęp do wszystkich specjalistów. To wymaga odpowiednich zasobów kadrowych i finansowych - zastrzega nasza rozmówczyni.
Kolejnym rozwiązaniem są dodatkowe zachęty ekonomiczne, aby zachęcić pracowników POZ do skupienia się na profilaktyce i ciągłości opieki, zwłaszcza w przypadku pacjentów z chorobami przewlekłymi. Pomóc w tym mają m.in. lepsze wynagrodzenia i dodatki. Za wzór stawiany jest Izrael, Meksyk oraz Wielka Brytania.
I w końcu to pacjenci muszą być zaangażowani w dbaniu o własne zdrowie - podobnie jak mieszkańcy Kanady czy Finlandii. Pomóc mają w tym m.in. narzędzia cyfrowe, takie jak portale pacjenta, które ułatwiają dostęp do danych medycznych i komunikację z lekarzami. OECD uważa, że coraz większe znaczenie będzie miało także systematyczne zbieranie opinii pacjentów na temat jakości i efektów leczenia.
Za chore społeczeństwo płaci cała gospodarka
Brak skutecznej profilaktyki uderza w wiele obszarów gospodarki. To między innymi absencje zawodowe związane z chorobami. Zwolnienia lekarskie generują ogromne koszty - zarówno dla systemu ubezpieczeń społecznych, jak i dla pracodawców, a także ogromne koszty jakie państwo musi płacić za zaawansowane leczenie ciężko chorych obywateli.
Wyobraźmy sobie rzekę. Ludzie, którzy już do niej wpadli, są ratowani przez profesjonalistów medycznych - lekarzy, pielęgniarki, ratowników. Natomiast specjaliści zdrowia publicznego idą w górę tej rzeki: budują bariery i zabezpieczenia, robią wszystko, żeby ludzie do niej nie wpadali. To jest ich zadanie
- Problemy zdrowotne, które można było wcześniej wykryć dzięki profilaktyce, prowadzą później do długiego leczenia, rehabilitacji i niezdolności do pracy. To ogromna strata dla gospodarki - wylicza.
Przyznaje, że starzenie się społeczeństwa jest faktem. - Chodzi jednak o to, żeby było to starzenie w zdrowiu - aktywne i pozwalające osobom starszym uczestniczyć w życiu społecznym. Żeby mogły być aktywne i włączone w życie społeczne, muszą jak najdłużej pozostawać zdrowe - podsumowuje. Do tego potrzebujemy dobrze zaplanowanej, dostępnej i odpowiednio finansowanej profilaktyki.
Sebastian Tałach



















