W najnowszym scenariuszu bazowym S&P Global Ratings z 1 kwietnia, ceny ropy mają wynieść średnio 80 dolarów za baryłkę w 2026 roku i 65 dolarów za baryłkę w 2027 roku. W efekcie zmieniły się również prognozy dla Polski. Według starej prognozy deficyt sektora publicznego miał wynosić w 2026 roku 6,5 proc. PKB; a według nowej wyniesie już 7 proc.
Pogorszyła się również perspektywa deficytu na 2027 rok, z 5,8 proc.; na 6 proc. Prognoza na 2028 rok pozostała bez zmian - w scenariuszu bazowym deficyt wyniesie 5,7 proc. PKB.
1 kwietnia Główny Urząd Statystyczny (GUS) podał wstępny szacunek deficytu sektora rządowego i samorządowego, który wyniósł 7,2 proc. PKB w 2024 roku. Jeśli więc prognozy agencji S&P się sprawdzą, to w ciągu dwóch lat relacja deficytu do PKB spadnie tylko o 0,2 punktu procentowego. Sytuacja może wyglądać znacznie gorzej, gdyby ziścił się "scenariusz szokowy".
W scenariuszu szokowym ropa może kosztować nawet 100 dolarów. A to utrudni wychodzenie z procedury nadmiernego deficytu
S&P przedstawiło również prognozy gospodarcze dla "scenariusza szokowego", który zakłada jeszcze wyższe ceny paliwa - w wysokości aż 130 dolarów za baryłkę w 2026 roku i około 100 dolarów za baryłkę w 2027 roku. W tym scenariuszu relacja deficytu do PKB dla Polski w 2026 roku mogłaby wynieść nawet 8 procent (o jeden punkt procentowy więcej niż w scenariuszu bazowym). Ponadto w 2027 roku stosunek deficytu względem PKB miałby wynieść 6 proc., a w 2028 roku 6,5 proc.
W scenariuszu zakładającym ceny ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę zmniejszanie deficytu w relacji do PKB zajęłoby znacznie dłużej. Tymczasem wciąż jesteśmy objęci nałożoną przez Radę UE procedurą nadmiernego deficytu, która dotyczy każdego państwa członkowskiego, którego deficyt względem PKB przekracza 3 proc. W związku z procedurą Polska powinna podejmować działania, aby przywrócić równowagę finansów publicznych. Jednak ostatnie szoki rynkowe związane z wojną na Bliskim Wschodzie spowodowały ruchy w stronę kosztownych budżetowo "tarcz" dla obywateli.
Rząd dolewa benzyny do ognia? Program obniżki cen paliw podwyższy deficyt sektora budżetowego
Szczególnie istotne w tym kontekście jest przyjęty przez rząd i podpisany przez prezydenta pakiet CPN, czyli "Ceny Paliwa Niżej". Program nie tylko wprowadził maksymalne ceny na stacjach benzynowych, ale także obniżył VAT na paliwa, czy akcyzę, co oczywiście przełoży się na mniejsze dochody do budżetu.
Jak pisze na X Paweł Wojciechowski, były minister finansów i Prezes Instytutu Finansów Publicznych, koszt budżetowy programu CPN może wynieść w przybliżeniu 20 mld zł, czyli nawet 0,5-0,6 proc. PKB. Tymczasem zgodnie z prognozą Komisji Europejskiej deficyt sektora budżetowego Polski ma wynieść 6,3 proc.; a jak pisze analityk "CPN pcha go w stronę 7 proc." czyli na poziom, który przewiduje nowa prognoza S&P.
Zdaniem Wojciechowskiego o ile program "działa szybko" oraz "obniża ceny", to jednocześnie nie usuwa szoku cenowego, a jedynie go przenosi z konsumenta na budżet państwa, co w średnim i długim okresie przeniesie się również na obywateli.













