W skrócie
- Wojna w Iranie doprowadziła do gwałtownego wzrostu rentowności obligacji skarbowych USA, co de facto zacieśnia warunki finansowe w gospodarce. Christopher Waller z Fed skok rentowności 10-letnich papierów amerykańskich nazwał wykonaniem ”brudnej roboty” za bank centralny.
- Obrazujący nastroje konsumentów w USA wskaźnik Uniwersytetu Michigan w ciągu miesiąca spadł z 49,8 do 44,8 punktu, czyli do najniższego wyniku w historii badania. Amerykanie narzekają na oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych średnio przekraczające 6,5 procent.
- Nieustannie rosną także ceny towarów i usług w Stanach Zjednoczonych, co Fed musi brać pod uwagę. Przeciętnie za galon benzyny płaci się 4,55 dolara, podczas gdy jeszcze w lutym było to mniej niż 3 dolary.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
To co w najbliższych miesiącach wydarzy się w amerykańskiej polityce pieniężnej staje się coraz bardziej oczywiste. Skoro inflacja konsumencka w USA od marca 2025 roku wzrosła z poziomu 2,3 proc. do 3,8 proc. w kwietniu tego roku i w tej chwili prawie dwukrotnie przewyższa cel obrany przez Fed, to o żadnym obniżaniu stóp procentowych nie może być mowy.
Bardziej prawdopodobne jest zaostrzanie polityki monetarnej. Anna Paulson z oddziału Fed w Filadelfii oświadczyła ostatnio, że jest coraz bliższa poparcia decyzji o podwyżce stóp procentowych w najbliższych miesiącach. Inny członek Fed, Christopher Waller, postuluje, by z oficjalnych komunikatów FOMC (Federalny Komitet Operacji Otwartego Rynku) usunąć formułę "easing bias" zwiastującą możliwe łagodzenie polityki pieniężnej. Jego zdaniem, Rezerwa Federalna powinna jasno zasygnalizować, że prawdopodobieństwo podwyższenia stóp jest w tej chwili co najmniej tak duże, jak ich obniżenia.
Kryzys naftowy zmienia politykę Fed
Ostatnie dni potwierdzają, że inwestorzy pogodzili się z myślą o przedłużonym w czasie utrzymywaniu przez Fed wysokiej ceny pieniądza. Nawet powiew geopolitycznego optymizmu w sprawie ewentualnego porozumienia na linii USA - Iran niewiele tu zmienił.
Rynki na prawie 100 proc. szacują prawdopodobieństwo utrzymania głównych stóp na poziomie 3,50 - 3,75 proc. na czerwcowym posiedzeniu FOMC. Szczególnie ciekawe są przewidywania dla grudnia. Na nieco ponad 40 proc. szacowany jest wariant trwania przy obecnych stopach, ale też na trochę więcej niż 40 proc. scenariusz podniesienia ich do 3,75 - 4,00 proc. Z kolei 15 proc. szans przypada na stopy podwyższone do 4,00 - 4,25 proc. Co najważniejsze, prawdopodobieństwo, że w tym roku Fed zdecyduje się na luzowanie monetarne zbliżyło się do zera.
Trzeba tu przypomnieć, że jeszcze kilka miesięcy temu, czyli przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie, ekonomiści niemal zgodnie przewidywali, że stopy procentowe przed końcem 2026 roku zostaną dwukrotnie zredukowane. Jednak wojenny kryzys naftowy w sposób nieuchronny podbija inflację w Stanach Zjednoczonych i innych krajach, a to z kolei determinuje działania Rezerwy Federalnej.
Więcej "jastrzębi", mniej "gołębi"
Podczas niedawnego forum ekonomicznego we Frankfurcie Christopher Waller z Fed nazwał szaleństwem prowadzenie debat na temat cięcia stóp procentowych w USA w dzisiejszych okolicznościach ekonomicznych i geopolitycznych. W ten spektakularny sposób Waller, który jeszcze na początku 2026 roku uchodził za zwolennika łagodnej polityki pieniężnej, z "gołębia" przeistoczył się w "jastrzębia".
- Nie można zacząć mówić o obniżkach stóp w najbliższej przyszłości, gdy inflacja utknęła powyżej celu, a rynek pracy wydaje się stabilniejszy niż na początku roku. Po prostu nie można patrzeć na te dane i mówić: "tak, moglibyśmy obniżyć stopy we wrześniu", czy coś w tym stylu. Nie można być poważnym bankowcem centralnym i dochodzić do takich wniosków - powiedział Christopher Waller. Dodał, że jeśli oczekiwania inflacyjne zaczną się "odkotwiczać", Fed nie powinien zawahać się przed dalszym zacieśnianiem polityki monetarnej, aby nie powtórzyć błędów z lat 2021-22.
We Frankfurcie Waller oznajmił, że rynki nie doceniają ryzyka długotrwałego utrzymywania się wysokich cen energii i że właśnie ten czynnik w kwietniu zmusił Fed do wstrzymania planowanych wcześniej obniżek stóp. Wojna w Iranie doprowadziła też do gwałtownego wzrostu rentowności obligacji skarbowych USA, co de facto zacieśnia warunki finansowe bez udziału Fed w tym procesie.
Waller skok rentowności 10-letnich papierów amerykańskich nazwał wykonaniem "brudnej roboty" za bank centralny, polegającej na studzeniu gospodarki. Problem polega na tym, że wysokie koszty obsługi długu są skrajnie niebezpieczne dla budżetu federalnego, który musi finansować rosnące wydatki militarne i fundusz wojenny o wartości 200 miliardów dolarów.
Dylematy Kevina Warsha
Od niedawna na czele Fed stoi Kevin Warsh, protegowany prezydenta USA. Donald Trump zaznaczył co prawda, że oczekuje od nowego szefa całkowitej niezależności, ale dodał, że amerykańskiej gospodarce potrzebny jest nieskrępowany rozwój. Nie od dziś wiadomo, że zdaniem prezydenta rozwoju nie tłumią ci, którzy obniżają stopy procentowe.
Tak się złożyło, że zaprzysiężeniu Kevina Warsha towarzyszyło opublikowanie wyników najnowszego badania nastrojów konsumenckich w USA. Wskaźnik Uniwersytetu Michigan w ciągu miesiąca spadł z 49,8 do 44,8 punktu, czyli do najniższego wyniku w historii badania. Amerykanie mają prawo narzekać na średnie oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych przekraczające 6,5 procent, co jest najwyższym pułapem od dziewięciu miesięcy. Rosną jednak także nieustannie ceny towarów i usług. Przeciętnie za galon benzyny płaci się 4,55 dolara, podczas gdy jeszcze w lutym było to mniej niż 3 dolary.
Dla większości gubernatorów Fed - niezależnie od tego, kto stoi na czele tej instytucji - jasne jest, że walka z uporczywą inflacją wymaga stosowania gorzkiego lekarstwa w postaci podwyżek stóp procentowych. Podczas kwietniowego posiedzenia FOMC odnotowano największą liczbę głosów odrębnych od 30 lat, a przewagę mieli zwolennicy twardego kursu w polityce monetarnej. Kevin Warsh w pierwszych dniach urzędowania też nie jawił się jako "gołąb" wychodzący naprzeciw oczekiwaniom Białego Domu.
Sytuację wewnątrz amerykańskiego banku centralnego komplikuje fakt, że poprzedni szef Jerome Powell nie zdecydował się na całkowite odejście z instytucji i zamierza pozostać w niej jako jeden z gubernatorów. To niezwykle rzadkie zdarzenie w historii Fed, pozbawiające administrację waszyngtońską wolnego miejsca w Radzie Gubernatorów aż do początku 2028 roku.
Trzeba też pamiętać, że Rezerwa Federalna ma rozproszoną strukturę władzy. Każdy nowy przewodniczący musi cierpliwie budować swój autorytet wśród pozostałych członków zarządu. Struktura decyzyjna Fed obejmuje siedmiu członków rady w Waszyngtonie oraz 12 szefów banków regionalnych. Dla całej dziewiętnastki wielkim wyzwaniem jest umiejętność zawierania kompromisów.
Jacek Brzeski















