Spis treści:
- Analitycy Pekao SA kreślą czarny scenariusz dla polskiej gospodarki
- Szybkie inflacyjne efekty szoku podażowego na rynku ropy
- Inflacyjne efekty "drugiej rundy" - realne zagrożenie
"Przez ostatnie dwa miesiące traktowaliśmy napięcia wokół Zatoki Perskiej jako poważny, ale jednak przejściowy szok podażowy o ograniczonych konsekwencjach dla inflacji. Dziś coraz trudniej utrzymywać taką narrację…" - komentują analitycy Pekao SA.
Zdaniem ekspertów polskiego banku, kryzys paliwowy z wszystkimi jego skutkami dla gospodarki przestaje być epizodycznym ryzykiem, a staje się wręcz scenariuszem bazowym.
"W naszym nowym scenariuszu bazowym inflacja pod koniec 2026 r. zbliży się do 4 proc. rok do roku" - wyliczają analitycy Pekao SA.
Dodajmy, że także prezes NBP Adam Glapiński - podczas czwartkowej konferencji prasowej - zwrócił uwagę na powrót inflacyjnej presji i zasugerował, iż "szanse na dalsze obniżki stóp są niewielkie". RPP - jak przekonuje szef NBP - jest gotowa szybko reagować na ewentualne przekroczenie górnego zakresu odchylenia od celu inflacyjnego (cel inflacyjny: 2,5 proc.; w zakresie 1,5 - 3,5 proc.), co można odczytywać jako sugestię możliwej podwyżki stóp procentowych, w takim przypadku.
Analitycy Pekao SA kreślą czarny scenariusz dla polskiej gospodarki
"Jeżeli niedobory paliw utrzymają się dłużej, negatywne konsekwencje gospodarcze będą stopniowo narastać, pozostawiając świat z wyraźnie wyższą inflacją i niższym wzrostem gospodarczym" - przekonują w swojej analizie ekonomiści Pekao SA.
Eksperci polskiego banku wyliczają: od końca lutego rynkowa cena ropy naftowej Brent szybko wzrosła z ok. 68 USD do średnio 100 USD za baryłkę, utrzymując się - przy bardzo dużej zmienności - w pobliżu tego poziomu już drugi miesiąc. To ruch rzędu 45-50 proc., (owszem - porównywalnie dwa razy mniejszy od największych kryzysów w nowoczesnej historii, ale i tak wyraźnie wyróżniający się z tłumu). Tego typu zmiany cen ropy praktycznie zawsze przekładały się na wyraźny impuls inflacyjny. Pytanie brzmi więc nie "czy", ale "jak silny" i "jak rozłożony w czasie" będzie obecny efekt - czytamy w czwartkowej analizie.
Szybkie inflacyjne efekty szoku podażowego na rynku ropy
Najszybciej i najmocniej reagują te kategorie, które są bezpośrednio powiązane z cenami ropy - pierwsze, bez niespodzianki, idą ceny na stacjach paliw - zwraca uwagę Pekao SA, a analitycy banku podkreślają, że efekt jest niemal natychmiastowy i bardzo silny. "Widzieliśmy to już w danych inflacyjnych za marzec, kiedy GUS zaraportował wzrost cen paliw o ponad 15 proc. względem ubiegłego miesiąca. Przy udziale paliw w koszyku inflacyjnym 5,5 proc. przełożyło się to na bezpośredni wkład do inflacji w wysokości 0,8 pkt. proc." - tłumaczą.
"Program CPN częściowo ograniczył presję na ceny detaliczne paliw, jednak - po pierwsze - ze względu na efekty kalendarzowe nie został on w pełni odzwierciedlony w danych GUS, a po drugie, ulga widoczna dla konsumenta nie oznacza analogicznych oszczędności dla przedsiębiorców. Wydatki na paliwo zaliczane do kosztów uzyskania przychodu oraz możliwość częściowego odliczenia VAT sprawiają, że firmy korzystają z tej obniżki jedynie w ograniczonym stopniu" - przypominają eksperci Pekao SA.

Inflacyjne efekty "drugiej rundy" - realne zagrożenie
Analitycy kreślą czarny inflacyjny scenariusz na kolejne miesiące bieżącego roku.
"W kolejce są branże również mocno uzależnione w swojej działalności od kosztów paliwa, jak np. usługi transportowe czy turystyka zorganizowana. Paliwo stanowi tu znaczącą część kosztów operacyjnych, marże są relatywnie niskie" - czytamy w analizie Pekao SA. To wszystko może nastąpić w 2-4 miesiące po pierwszym wojennym szoku.
Kolejnym etapem - zdaniem ekspertów - są nośniki energii dla gospodarstw domowych (prąd, gaz, ciepło). Tu mechanizm transmisji jest bardziej złożony, ponieważ ceny pozostają regulowane, a dodatkowo funkcjonują mechanizmy wygładzające (np. kontrakty długoterminowe). "Konflikt w Zatoce Perskiej wpłynął także na wzrost ceny gazu, dla którego nowa taryfa dla gospodarstw domowych zacznie obowiązywać od lipca - czekamy tutaj na decyzję URE" - piszą eksperci Pekao SA.
Wreszcie już w drugiej połowie roku (i pod koniec roku) możemy się spodziewać przeniesienia inflacyjnej presji na żywność i usługi.
"Najwolniej i najsłabiej reaguje większość usług. W ich przypadku wpływ szoku naftowego pozostaje ograniczony, ponieważ znacznie ważniejszą częścią kosztów są tutaj koszty pracy. Wyjątkiem w tej grupie są usługi gastronomiczne i turystyczne, gdzie wyższe ceny żywności i transportu relatywnie szybko przekładają się na finalne ceny" - tłumaczą eksperci polskiego banku.
"Według naszych analiz, szczyt wpływu obecnego szoku paliwowego na inflację pojawi się po ok. 5-6 miesiącach od jego rozpoczęcia. Zakładając marzec jako początek obecnego szoku oraz zakładając utrzymanie jego obecnej struktury i skali (cena ropy naftowej ok. $100 / baryłka, gazu ziemnego 50 EUR / MWh), największego wpływu na inflację konsumencką należy oczekiwać na przełomie III i IV kwartału. Do końca 2026 r. obecny kryzys paliwowy może podbić inflację o ok. 2 pkt. proc." - konkludują analitycy Pekao SA.














