Dotychczas reakcje rynku na napięcia na Bliskim Wschodzie były wykorzystywane przez inwestorów do "kupowania spadków" i osiągania szybkich zysków. Giełdy bowiem w krótkim tempie odrabiały straty. Tak było w w czerwcu 2025 r. po zamachu stanu w Iranie czy po ataku Hamasu na Izrael w październiku 2023 r. Tym razem jednak, w obliczu ofensywy Stanów Zjednoczonych i Izraela na Teheran, skuteczność tej strategii może okazać się mniejsza. Ostrzeżenia przed korzystaniem z niej wydały już banki i fundusze dla inwestorów.
Ceny akcji spadają. Eksperci do inwestorów: Nie kupujcie
Jednym z nich jest Barclays - londyński bank o globalnym zasięgu i ponad 300-letniej tradycji. "Nie zalecamy kupowania, jeśli nastąpi natychmiastowy spadek, ponieważ stosunek ryzyka do zysku nie wydaje się atrakcyjny" - ostrzega w wydanym komunikacie. W opinii jego strategów, inwestorzy giełdowi powinni się wstrzymać z kupnem akcji do momentu, kiedy "rynki spadną wystarczająco, na przykład o 10 proc. w przypadku S&P 500. Ale jeszcze nie teraz" - twierdzą analitycy Barclays w nocie do inwestorów, na jaką powołuje się gazeta Business Times.
Do zmiany strategii namawia też nowojorski Franklin Templeton - działająca od 75 lat, jedna z największych globalnych firm zarządzających aktywami inwestycyjnymi. Ostrzega przed "niejasną reakcją dolara i bitcoina, który zachowuje się jak aktywo ryzykowne, więc może spaść podobnie jak giełda. Na razie nie namawiamy do kupowania w okresach spadków". Eksperci zwracają uwagę, że "geopolityka wywołuje początkowy wzrost premii za ryzyko, zanim inwestorzy dojdą do wniosku, że wpływ na zyski będzie niewielki".
Na podejmowane przez inwestorów ryzyko zwraca też uwagę nowojorski City. W opinii ekspertów banku, zachowanie rynku będzie zależało od ropy naftowej. "Jeśli Cieśnina Ormuz , przez którą przepływa około 20% międzynarodowego transportu ropy naftowej, zostanie zamknięta, cena baryłki może przekroczyć 100 dolarów , co doprowadzi do wzrostu inflacji, wzrostu kosztów dla przedsiębiorstw i konsumentów oraz utrudni obniżki stóp procentowych. Na razie zwiększona produkcja OPEC, podobnie jak akumulacja zapasów w ostatnich miesiącach przez kilka głównych krajów konsumpcyjnych, może częściowo złagodzić tę sytuację. Ostatecznie możliwość zakupu akcji zależeć będzie od rozwoju kryzysu irańskiego: jeśli nastąpi deeskalacja i szlaki naftowe zostaną ponownie otwarte, inwestorzy, którzy podjęli ryzyko, mogą na tym skorzystać" - prognozuje City. Ostrzega, że może minąć kilka dni, zanim stanie się to jasne.
"Nie należy lekceważyć znaczenia obecnej sytuacji dla środowiska geopolitycznego. Jednak patrząc na reakcje giełdy na konflikty zbrojne w ciągu ostatnich 40 lat , naszym zdaniem, czas trwania konfliktu jest najważniejszym czynnikiem. Wydaje się, że obecna administracja Trumpa preferuje działania krótkoterminowe. Kluczowe znaczenie będzie miała droga do negocjacji" - stwierdza Scott Chronert, analityk Citi.
Atak na Iran a sytuacja na giełdzie. "Inwestorzy będą szukali bezpiecznych aktywów"
Analitycy, na jakich powołuje się hiszpański dziennik ekonomiczny Expansión, wymieniają konflikty, które doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej i spadku giełd. Były nimi embargo z 1973 roku, wojna w Zatoce Perskiej w 1990 roku i inwazja na Ukrainę w 2022 roku. "Pozostaje pytanie, czy obecny konflikt w Iranie dołączy do tej listy, czy też jest jedynie przejściowym szokiem, który pozwala oportunistom szybko zarobić" - zastanawiają się analitycy.
W ich opinii, inwestorzy będą poszukiwali bezpiecznych aktywów, takich jak obligacje skarbowe, złoto i frank szwajcarski. Zachęcają też do stosowania strategii "najpierw obserwuj, trzymaj się z daleka, potem pytaj". Wyrażają bowiem obawę, że skala ataków i irańskich działań odwetowych jest większa, niż oczekiwał rynek.












